Anita Katarzyna Wiśniewska – Oddawanie zimna

„Oddawanie zimna” to zbiór ekfraz prezentujących sylwetki kobiet z dzieł malarskich czy fotografii. Czemu akurat ten konkretny rodzaj poetyckiego opisu zdominował debiutancki tom, którego autorką jest Anita Katarzyna Wiśniewska?

Dosyć długo zastanawiałam się nad tym, jak najlepiej osadzić swoje wiersze w kulturze. Nie przepadam za pisaniem „wsobnym”, czuję się niezręcznie czytając wiersze zbytnio skupione na autorze i równie dziwne byłoby dla mnie pisanie tekstów skupionych głównie na własnych doświadczeniach i emocjach. Poza tym, wydaje mi się, że sami czytelnicy chętnej sięgają po coś, co łatwiej im osadzić w jakimś kontekście. Obrazy są dla mnie doskonałym punktem wyjścia. Malarz daje mi jako odbiorcy jedną scenę, ale tylko ode mnie zależy, jaką historię w niej odnajdę – tłumaczy poetka. Jak poetyckie odnajdywanie historii wygląda od strony technicznej? – Każda z moich ekfraz to zwykle kilka godzin pracy badawczej. Sprawdzam, jaka była sytuacja życiowa twórcy lub modela, co doprowadziło do powstania obrazu, w jakim społeczeństwie żył jego bohater… W momencie, kiedy dowiaduję się o nim więcej, poznaję wydarzenia i ludzi z nim związanych, takie dzieło przestaje być dla mnie losowym przedstawieniem wyrywka rzeczywistości. Dopiero na podstawie pozyskanych informacji opowiadam historię, która wydaje mi się najbardziej pasować do samego obrazu lub do osób z nim związanych. To dla mnie nie tylko sposób pisania, ale też dobra okazja do poszerzenia własnej wiedzy – mówi Anita Katarzyna Wiśniewska.

W przypadku czytania utworów o ludziach z odległych w czasie epok ciężko nie zadać sobie pytania o współczesne konteksty. Jak widzi to autorka „Oddawania zimna”? – Trudno mówić w tym przypadku o „retrowierszach” bądź utworach „aktualnych”. Osoby, o których piszę, żyły w różnych epokach, różna była też ich sytuacja życiowa. Siłą rzeczy przez wiersze będą przewijały się inne rekwizyty, inna będzie również ich wymowa. Trudno na przykład zestawiać ze sobą charakter wierszy o Elizabeth Siddal i Oldze Hepnej, skoro te dwie postacie dzieli wszystko: od epoki w której żyły, po sytuację polityczną, z którą miały do czynienia – wyjaśnia autorka.

Kuszącym pomysłem interpretacyjnym byłaby również próba pociągnięcia między wszystkimi utworami jednej nitki, łączącej kolejne wiersze i opisane w nich kobiety w ciąg prezentujący uniwersalną postać, jednak i na to należałoby uważać. – Bardzo zależało mi właśnie na tym, aby w każdym z utworów na pierwszy plan wychodziły cechy własne osób, o których piszę. Nigdy nie zależało mi na tym, żeby nakreślić jakieś wspólne cechy społeczeństwa czy człowieka jako takiego – deklaruje Anita Katarzyna Wiśniewska. – Ludzie są dla mnie interesujący właśnie ze względu na ich różnorodność: każdy z nich ma własną historię, podejmuje własne wybory, żyje i umiera we własny, niepowtarzalny sposób. Różnorodność ludzi jest dla mnie piękna, dlatego też kompletnie nie interesowała mnie próba jakiegokolwiek ich ujednolicania lub szukania powiązań między nimi – podkreśla.


Tom „Oddawanie zimna” ukazał się nakładem Stowarzyszenia Salon Literacki, któremu dziękuję za egzemplarz recenzencki.