adamowicz

Kultura medyczna – Anna Adamowicz – Wątpia

Medycyna jest jedną z ostatnich dziedzin wiedzy, które kultywują wzorce antyczne, przynajmniej w warstwie nazewniczej. Wątpia Anny Adamowicz łączą obie płaszczyzny znacznie głębiej. Jak mówi sama autorka: człowiek jest rozpięty między mięsem natury a marmurem kultury jak skazaniec na madejowym łożu. Czego dowie się z wiwisekcji tegoż skazańca sam czytelnik?

Wątpia przede wszystkim przypomnieniem podstaw człowieczeństwa, przypomnieniem do bólu humanistycznym. – Poszukuję nitek, które łączą człowieka w ujęciu medycznym i anatomicznym z historią, kulturą, sztuką… Ze wszystkimi humanistycznymi dziedzinami, które na pierwszy rzut oka nie kojarzą się nikomu z naukami ścisłymi czy przyrodniczymi. Te połączenia jednak istnieją, ponieważ żadna dziedzina wiedzy nie istnieje w oderwaniu od innej. Ta ścisła, po wielokroć zawiązywana symbioza interesuje mnie, pociąga, jara… – deklaruje Anna Adamowicz. Wierząc, że nie tylko ona jest w stanie spojrzeć na człowieka holistycznie.  – W tym kraju i w tych czasach ciężko mówić, że pisze się wiersze w celu dotarcia do dużej grupy odbiorców oraz uświadomienia ich. Niemniej jednak byłabym zadowolona, gdyby czytelnik poezji dostrzegł dzięki Wątpiom połączenia między tymi dziedzinami. Gdyby spostrzegł, że nie są one zbiorami niezazębiającymi się – uzupełnia.

W celu przeanalizowania bliskiego złączenia warstwy anatomicznej z kulturowym dziedzictwem ciężko o wybór lepszych przykładów niż te, które dostarcza człowiekowi bliski kontakt ze światem antyku. Zestaw klasycznych dla klasycyzmu motywów, obrobionych już dość dokładnie w twórzości dwudziestowiecznych poetów z Herbertem na czele, musiał przejść w tomie Anny Adamowicz kolejne metamorfozy. – Wydaje mi się, że moje wiersze bronią się ujmowaniem nawiązań klasycznych z zupełnie innej perspektywy. To nie jest wtórne i powtarzalne względem Dehnela czy Herberta, a nawet jeśli takie się okaże, to po prostu przepadnę w mroku historii – mówi poetka. Tę zupełnie nową perspektywę nadaje tomowi analityczność (medyczna) języka, choć nie będąca analitycznością (medyczną) pozbawioną wrażliwości. – Rzeczywiście jestem nadwrażliwa i wiele rzeczy mnie rusza, co stanowi często punkt zapalny wiersza. To jednak z analitycznością się nie wyklucza, a w poezji pociąga mnie właśnie spoglądanie z boku, spoza kadru, bez narzucania emocji odbiorcy. Te zostaną wywołane oczywiście nawet przez opis analityczny, ale będą to wrażenia czytelnika, nie zaś narzucone z góry, przeze mnie ­– zaznacza.

anna adamowicz wątpia

Mimo deklarowanego obiektywizmu, poetka najpełniej rozwija swoje skrzydła w momencie, gdy wchodzi wraz ze swoją wrażliwością w skórę (częstokroć dosłownie) tej czy innej postaci. – We wcielaniu czy liryce maski doceniam możliwość wczucia się w czyjąś skórę, ale zdecydowanie bardziej pociąga mnie w tym aspekcie poczucie władzy. Mogę sobie wziąć postać i zrobić z nią, co tylko zechcę. Historia przeze mnie opowiedziana może być prawdziwa, półprawdziwa lub zupełnie zmyślona, ale prawdopodobna. Mogę konfabulować, wymyślać i przekazywać to, co tylko czytelnik chce sobie znaleźć między wierszami – wyjaśnia Anna Adamowicz. A czy odbiorca powinien znaleźć między nimi coś szczególnego? Zachwycić się antykiem i humanistyką? A może kulturą medyczną? – Człowiek jest rozpięty między mięsem natury a marmurem kultury jak skazaniec na madejowym łożu. Czy coś w tym stylu. Te elementy wydają się przeciwstawione sobie, choć przecież należą do tego samego mechanizmu, uzupełniają się wzajemnie. Nie będę odżegnywała się od tego, że warstwa medyczna jest w tomie ważna, bo po prostu jest. Tak samo jak warstwa antyczna. Podkreślam jednak, że obie nie są ważne jako cel sam w sobie, a jako jedna z wielu dróg do wielu różnych celów – raz jeszcze podkreśla czytelniczą autonomię.

I naprawdę tego celu nie da się z poetki wydusić! Czemu? – Najlepsza dla autora jest sytuacja, gdy cel odkrywa sam czytelnik. Nie chiałabym ujawniać go też ze względu na fakt, że zawsze podświadomie odbieramy intepretację autorską jako ważniejszą i pełniejszą. Takie narzucenie może bardzo ograniczyć odbiór!  – zaznacza autorka. –Czytelnik Wątpi musi być otwarty na coś, z czym na co dzień nie ma styczności, a co może jednocześnie wnieść do jego życia nowe lub zrekonstruowane przemyślenia. Wyobrażam go sobie jako osobę z otwartym umysłem i otwartymi google’ami – śmieje się Anna Adamowicz.

high higher highest anna adamowicz

Choć umysł otwarty na nowe doświadczenia intelektualne i estetyczne potrzebny jest czytelnikowi poezji zawsze, potrzeba korzystania z google wydaje się być pewnym ewenementem. – Obycie medyczne i antyczne może być ułatwieniem przy czytaniu, ale wcale nie jest do lektury niezbędne. Chciałam uniknąć przypisów, ponieważ w świecie otwartego dostępu do całej ludzkiej wiedzy nie ma to wielkiego sensu. Trudności nastręczyć mogłoby również wybranie tych pojęć, które wytłumaczyć trzeba. Staram się jednocześnie myśleć i nie myśleć o czytelniku. Muszę przecież ucinać słowa hermetyczne, nic nie wnoszące i sprawiające, że czytelnik nie ma się o co zahaczyć. Nie można jednak popaść w przesadę. Potrzeba wyszukania jednego czy dwóch słów nie jest przecież tragedią – mówi autorka. Z podobną beztroską podchodzi również do tego, co z Wątpi narodzić może się w przyszłości. – Na obecnym etapie mojej twórczości byłyby to rozważania jałowe i akademickie. Skąd bowiem mam wiedzieć, kiedy i czy tematyka anatomiczna się wyczerpie, a istnieje też przecież opcja, że tego nie zauważę. Może być i tak, że będę gotowa na zmianę kierunku i poetycko rozwinę się w zupełnie inną stronę. Niewykluczone również, że będę musiała się wtedy zacząć zajmować czymś całkiem innym: haftowaniem czy szmuglowaniem czekolady przez granicę polsko-czeską. Jestem obecnie w trakcie pracy nad drugą książką. Będzie ona utrzymana w podobnym klimacie, ale widzę już wyraźne niuanse i drobiazgi, które odróżniają nowe wiersze od utworów z Wątpi. Czy czytelnik to zauważy? Nie wiem, ale póki co nie mam poczucia, że brakuje mi materii lub ma jej wkrótce zabraknąć – deklaruje.

Wierzę w te deklaracje, podobnie jak ufam autorskiej bezstrosce, którą prezentuje Anna Adamowicz. Mimo poważnego z pozoru tematu, mimo analitycznego języka oraz antyczno-anatomicznych problemów natury encyklopedycznej, Wątpia są przede wszystkim prześwietną rozrywką. Rozrywkę idealną dla każdego fana kultury, wprawdzie głównie tej antycznej, ale czy poza nią istnieje jakakolwiek kultura? 😉


Anna Adamowicz (ur. w 1993 roku w Lubinie), studentka analityki medycznej, autorka wierszy publikowanych m.in. w „2miesięczniku”, „Opcjach 1.1”, a także na stronie „Zeszytów Poetyckich” i w „biBLiotece” Biura Literackiego. Dwukrotna finalistka „Połowu” (2012, 2016), nominowana do nagrody głównej w XIX OKP im. Jacka Bierezina. Mieszka we Wrocławiu.


Jeśli spodobał ci się tekst, zapoznaj się także z innymi pogadankami z

 OBGADAJMY POEZJĘ