daedalus

Z Teksasu do Polski – wywiad z Daedalusem Chaosem

Slam poetycki łączy nie tylko różne wrażliwości i ciągoty estetyczne, ale również ludzi z różnych krajów posługujących się różnymi językami. O swoich doświadczeniach ze spotkaniami poetyckimi opowiada Daedalus Chaos, amerykański poeta i performer od czterech lat mieszkający w Polsce.

Skąd wziąłeś się w Polsce?

Pojawiłem się tutaj cztery lata temu, ponieważ dostałem pracę jako nauczyciel angielskiego. Wysyłałem wtedy zgłoszenia po całej Europie. Żyłem akurat na Ukrainie, więc pomyślałem po prostu: dlaczego nie wybrać Warszawy? Teraz uczę angielskiego na lekcjach prywatnych i online. Biorę też udział w wielu wydarzeniach poetyckich, w Polsce i poza nią. W Warszawie prowadzę własny slam oraz inne wydarzenia takie jak imprezy typu „open mic”.

Od czego zaczęły się twoje występy?

Dorastałem z hip-hopem, a także słuchałem i czytałem przeróżne typy poezji. W 2007 poznałem dwoje czy troje ludzi, którzy występowali we własnym gronie. Robili to bardzo podobnie do tego, jak chciałem robić ja. W końcu zdecydowaliśmy się stworzyć grupę na naszym uniwersytecie. Znalezienie publiki nie było problemem, w wielu miastach w Stanach organizuje się slamy co tydzień.

Jaka jest różnica w występach tam i tutaj?

W Europie odwiedziłem na przykład Belgię i Włochy. Tam w slamach chodzi przede wszystkim o występ: gesty, poruszanie się, angażowanie tłumu, kontakt wzrokowy, być może nawet zmuszanie publiki do powiedzenia kilku słów. Podobnie jest w Stanach.

Inne kraje nie przykładają do samego występu takiego znaczenia. W Stanach mówimy zawsze: nawet jeśli nie jesteś w stanie w pełni wyuczyć się swojego tekstu i musisz go czytać, i tak nie chowaj się za kartką. Chodzi o wyjście do ludzi. Tymczasem w Polsce czy w Niemczech więcej ludzi skupia się na czytaniu zamiast na występie.

Jest to po prostu inne, czy może gorsze?

Na wszystkich slamach, które odwiedziłem w Polsce, znajduje się grupka ludzi, których widziałbym na bardziej tradycyjnym spotkaniu poetyckim. Sądzę, że jednym z powodów, dlaczego nie szukają własnego miejsca i zwracają się w kierunku slamu, jest fakt, że to jedyne miejsce, gdzie mogą przeczytać swoje wiersze.

Często słyszy się powiedzonko: na slamie nigdy nie wygrywa najlepszy poeta, ale zawsze wygrywa dobry wykonawca.

W Polsce nie zawsze! Chociaż nie znam zbyt dobrze polskiego, więc nie potrafię zrozumieć co jedna osoba mówi do drugiej, zawsze mogę ocenić, czy dobry jest sam występ. Ogólnie rzecz biorąc, publiczność na slamach lubi zazwyczaj trochę bardziej komedię. Kiedy przychodzi ktoś naprawdę śmieszny, przeważnie to on wygrywa.

Da się ocenić sprawiedliwie dwa różne występy: zabawny oraz smutny?

Zawsze jest to zawiła kwestia. Jedna osoba jest poważna, druga śmieszna, ale kolejna też zaczyna poruszać kwestie prawdziwe, osobiste… W tym tkwi piękno slamów. Dostajemy mieszankę emocji. Jeśli cała ósemka występujących byłaby poważna lub cała ósemka byłaby zabawna, publiczność mogłaby się znudzić. Kiedy masz mieszankę – już jest dobrze.

A czy występujący może się na to przygotować?

Każdy slam jest różny. Czasami publiczność chce zobaczyć coś, co ich dotknie, i tym czymś może być coś osobistego lub poważnego. Niestotne, że występ komediowy byłby obiektywnie lepszy. Widzowie chcą po prostu czegoś innego. Jednak w innej sytuacji ludzie mogliby przyjść na slam po bardzo złym dniu i nie chcieć słuchać kogoś, kto też będzie opowiadał o poważnych rzeczach. Nie ma więc na to odpowiedzi. Rządzi tym publika, nie występujący.

A jako organizator który typ występów wolisz?

Chcę mieszankę, ale jako prowadzący wydarzenie nie mogę tego kontrolować. Wolę przede wszystkim dobry tekst, a jeśli nie rozumiem języka – dobre emocje. Jeżeli nie możesz czegoś zrozumieć, po prostu to poczuj. Nieważne, czy wiersz i jego słowa są w ogóle dobre, czy nie, występ bardzo pomaga. Kiedy jestem na scenie w Niemczech czy w Polsce, używam gestów i innych takich rzeczy, aby pomóc zrozumieć ludziom co dzieje się w wierszu.  

A jak czuje się człowiek, który występuje przed publicznością nie znającą jego języka?

Jestem po pierwszym roku moich występów w Warszawie. Miałem dużo wierszy przeznaczonych do szybkiej recytacji i one oczywiście znacznie lepiej wypadłyby po polsku. Wiedziony doświadczeniami nauczyłem się jednak zwalniać w tych częściach, które po prostu muszą być zwolnione. Próbuję dać szansę na zrozumienie wszystkim, więc zmieniłem trudniejsze słowa na te z poziomu A1, żeby każdy mógł je zrozumieć.

W ostatnim roku wygrałeś w Polsce trzy slamy. Co było kluczem do sukcesu?

Warszawskie zwycięstwo odbyło się w zabawnych okolicznościach. Działo się to w lipcu. Mamy w Warszawie dwóch ludzi co najmniej tak dobrych jak byłem wtedy ja. Za każdym razem podczas walki z nimi, w finale czy półfinale, przegrałbym, z tego czy innego powodu. Obaj się jednak nie pojawili, publiczność także była inna niż zwykle, i to stanowiło najważniejszy czynnik.

Ważny był również wybór ostatniego, finałowego wiersza. Był on poświęcony Warszawie. Ogólnie rzecz biorąc napisałem o mieście tak, jak pisałbym o dziewczynie: „poznałem ją, pokochałem i wszyscy wiecie, kim ona jest – to Warszawa”. Wybrałem ten wiersz nie tylko dlatego, że naprawdę kocham Warszawę, ale również ze względu na fakt, że publiczność stanowiły w większość kobiety. Kiedy tylko zakończyłem wiersz polskim wersem „moja kochana Warszawo”, usłyszałem wszystkie panie robiące „oooh”. Wiedziałem już, że jestem zwycięzcą.

Całkiem sprytne. Masz jeszcze jakieś porady dla polskich występujących?

Więcej podróżujcie. Poznań na przykład nie jest wcale tak daleko od Berlina. Nie bójcie się, że możecie nie zostać w pełni zrozumiani. Wielu ludzi mocno doceni fakt, że opuściliście własne miasto oraz kraj, i mieliście odwagę stanąć na scenie. W Berlinie slamy organizowane są każdego wieczoru, więc każdy może znaleźć coś dla siebie.

Jedź, wystąp i rób swoje. Pójście krok dalej pomoże ci. Zobaczysz, jak inni ludzie występują na slamach w swoich miastach i państwach. Podczas oglądania ich występów nauczysz się, jak zaadoptować własny styl do innych warunków. Mi to bardzo pomogło.

Wyjazd może być trudny dla osób, które nie są do tego przyzwyczajone.

Dobrą okazją może być warszawski festiwal Spoke’N’Words organizowany co roku w grudniu. Można na nim spotkać zagranicznych poetów, którzy są bardzo otwarci. Jeśli tylko powiesz, że chcesz odwiedzić ich kraj, oni ci w tym pomogą. Po prostu nie bądź zamknięty i wstydliwy. Nie martw się też, kiedy przed występem lub wyjazdem jesteś zdenerwowany. To bardzo częsta sytuacja. Ja sam stresuję się za każdym razem, nie ważne gdzie jestem. Jeśli się stresujesz, jesteś na dobrej drodze.

Jeżeli jednak czujesz, że występowanie tylko w swoim mieście ci wystarcza, też jest to okej. Rób to, co sprawia ci przyjemność. Ale kiedy naprawdę chcesz rozwijać się i uczyć, wyjście ze strefy komfortu zdecydowanie ci pomoże.


Daedalus Chaos – obieżyświat przekraczający niezliczone granice w celu rozprzestrzeniania swojej poezji. Mieszka w Warszawie, gdzie z pomocą innych miesza poetycką sceną poprzez organizowanie i prowadzenie kilku wydarzeń oraz audycji radiowej. Jedno z jego ulubionych powiedzeń o poezji slamowej mówi: „Jeśli czegoś nie rozumiesz, poczuj to”, podkreślające, że występ i angażowanie publiczności są tak samo ważne jak wypowiadane słowa.


Jeśli spodobał ci się tekst, zapoznaj się także z innymi pogadankami z

 OBGADAJMY POEZJĘ