Wszystko o zbiorze wierszy Druga ręka Wojciecha Bonowicza!

Nominowany do Nagrody Literackiej Nike 2018 tom Druga ręka autorstwa Wojciecha Bonowicza to klasyczny zbiór wierszy, zawierający miks metapoetyckich przemyśleń, krótkich konceptów oraz nieco dłuższych relacji z codzienności. Książka bardzo reprezentatywna dla polskiej poezji współczesnej.

wojciech bonowicz - druga ręka - okładka

Kim jest Wojciech Bonowicz?

Wojciech Bonowicz jest twórcą, którego artystyczną drogę poprowadzić można dwiema ścieżkami. Na własny użytek określam je jako „społeczną” oraz „refleksyjną”.

Tą pierwszą kroczy jako dziennikarz i publicysta, na stałe współpracujący z Tygodnikiem Powszechnym oraz miesięcznikiem Znak. Społeczne jest jednak w jego przypadku nie tylko dzielenie się przemyśleniami, działalność standardowa dla każdego pracownika mediów. Wojciech Bonowicz wykracza poza zwyczajne kultywowanie dziennikarskiego poletka, od niemal dwudziestu lat obszernie przybliżając Polakom myśli i słowa ludzi, których powinniśmy jako społeczeństwo słuchać zdecydowanie częściej. Mowa tutaj o dwóch rodzajach przybliżeń: publikowanych w formie książkowej rozmowach (z Janiną Ochojską czy Ojcem Leonem Knabitem) oraz zbiorach rozproszonych myśli (biografia ks. Tischnera nominowana do Nagrody Literackiej Nike w 2002 r. i dalsze książki opracowujące jego spuściznę intelektualną, a ostatnio redagowane przez Bonowicza Dzieła (prawie) wszystkie Andrzeja Bursy).

wojciech bonowicz druga ręka upór

Refleksyjną drogą Wojciecha Bonowicza są już dzieła od początku do końca jego, czyli tomy poetyckie. Od debiutanckiego Wyboru większości wydanego w 1995 r. ukazało się ich już dziewięć. Cztery ostatnie nominowane były ponadto do najważniejszych nagród literackich: Nike (Pełne morze z 2006, Echa z 2013 i Druga ręka z 2017), Gdyni (zwycięstwo za Pełne morze), Silesiusa (Polskie znaki z 2010), Orfeusza (Echa) oraz Szymborskiej (Echa i Druga ręka). Dziś, z okazji nominacji do Nagrody Literackiej Nike, przyglądamy się tomowi najnowszemu.

Jaki sposób odczytania tomu proponuje wydawca?

Pisanie blurbów wydawniczych jest w przypadku tomów poetyckich prawdziwą sztuką. Zdają się one mówić wiele, a jednocześnie trzeba przeczytać je kilkukrotnie, aby zrozumieć choć jedno zdanko. Nie inaczej jest z zachętą, którą na potrzeby książki Druga ręka sporządził Jacek Gutorow. Pisząc o precyzji wyrazu w tomie Bonowicza ma świętą rację – w obliczu zajawki z ostatniej strony okładki każdy pojedynczy wiersz ze zbioru wydaje się klarowny i dziecinnie prosty do zinterpretowania.

Jeżeli jednak dobrze odczytałem blurb oraz intencje Gutorowa, proponowana w rekomendacji droga do odczytania tomu Druga ręka opiera się na obrazach. Kreowane precyzyjnymi słowami przekroje rzeczywistości mają zatrzymywać na chwilę świat i ogniskować myśli czytelnika na konkretnej sytuacji. Ta zaś, prezentowana językiem mogącym oddać tylko ułamek rzeczywistości, przeradza się w poetycką zagadkę. Jedną z tych, które lepiej rozwiązywać niż rozwiązać.

wojciech bonowicz - druga ręka - w hotelu

Znacznie mniej enigmatyczne są słowa z noty Wydawnictwa a5 zamieszczanej jako reklama produktu w internetowych księgarniach. Prostota wypowiedzi nie oznacza jednak w tym przypadku trafności. W informacji prasowej czytamy, że Druga ręka jest przede wszystkim zapisem literackiej wędrówki po tytułowo zapożyczonych motywach: obiektywistycznych czy surrealistycznych. Czy zatem do odbioru książki Bonowicza potrzebna jest choćby odrobina literackiego obycia?

Zdecydowanie nie. Autor tomu Druga ręka nie wymaga od czytelnika posłuchu ze względu na swoją wiedzę, nie podpiera się desperacko autorytetem wielkich nazwisk. Nawet jeśli miejscami erudycja autora wychodzi na wierzch mimowolnie, trudno czuć się nią przytłoczonym. Co więcej, ze względu na formę wielu utworów ich odbiór nie musi być ograniczony do poetyckich ołtarzyków.

Wojciech Bonowicz świetnie odnalazłby się na Insta

Dla wielu odbiorców, którzy śledzą uważnie rozwój literatury oraz krytycznoliteracką recepcję zachodzących w niej zmian, takie stwierdzenie brzmieć musi jak potwarz. Rozpowszechniła się bowiem kompletnie niesprawiedliwa opinia, jakoby poezja publikowana obecnie w mediach społecznościowych stawiała na prostotę i miałkość. Gdyby jednak frenetyczną potrzebę wartościowania każdego literackiego zjawiska zamienić w zwykłą analizę cech jakościowych, mogłoby to brzmieć po prostu neutralnie. Kwestia jest prosta: przebodźcowanie użytkowników internetu sprawia, że siłą rzeczy łatwiej zwrócą uwagę na teksty krótsze. Te zaś, aby mieć odpowiednią moc i siłę przyciągania, opierać muszą się na koncepcie.

wojciech bonowicz druga ręka jeszcze nie minęło

I w takich właśnie warunkach doskonale sprawdziłby się mini-cykl lapidarnych i konceptualnych wierszy, które stanowią techniczne centrum tomu Druga ręka. Codzienne zdarzenia wywołujące niecodzienne skojarzenia, powszednie sytuacje przywodzące na myśl niepospolite idee, a w końcu zwyczajnie błyskotliwe opisy najpospolitszych sytuacji… Tak, stoickie spoglądanie pod kątem i z ukosa nabiera w dzisiejszej rzeczywistości komunikacyjnej rysu wręcz nowatorskiego. Okazuje się bowiem, że klasycystyczny i refleksyjny Wojciech Bonowicz doskonale wpasowywałby się z tym wycinkiem twórczości w nurty poezji nie tylko najnowocześniejsze, ale i najdalsze od akademickiego zaduchu.

Po części może być to wspomniana już kwestia formy, ale swoją rolę odgrywa także tematyka. Nawet w przypadku utworów metapoetyckich! Kto zechce, bez wątpienia odnajdzie w tomie tych wszystkich obiektywistów i surrealistów, mogąc się przy okazji zachwycić własnym wyrafinowaniem intelektualnym. Ja dostrzegam jednak w wierszach o wierszach, zebranych w tomie nader licznie, przede wszystkim człowieka. Zwyczajnego i niepospolitego zarazem. Skąd bierze się to spostrzeżenie?

Zbiór Druga ręka głęboko zanurzony jest w codzienności

Życie poety zarysowane przez Wojciecha Bonowicza może i jest do bólu mieszczańskie, ale nie ma tam miejsca na nudę. Nawet mimo faktu, że podmiot liryczny najczęściej wykonuje proste czynności bliskie każdemu człowiekowi. Porusza się komunikacją miejską i samochodami, spożywa niewyszukane posiłki, łapie dodatkowe fuchy, aby uzbierać na wymarzony samochód… Zwykła i pozbawiona fajerwerków egzystencja, przy czym nie jest to też jakaś tematyczna aberracja. Podobnych relacji znajduje się w polskiej poezji współczesnej wiele. Co więcej, ciężko znaleźć tom, którego autor w przynajmniej kilku utworach nie szczyciłby się uczestniczeniem w codzienności, do barwniejszego świata przenosząc się wyłącznie przy pomocy lektur czy filmów. W czym Druga ręka jest odmienna?

wojciech bonowicz - druga ręka - odżywianie

Codzienność w zbiorze Bonowicza nie jest przede wszystkim codziennością na pokaz. Zazwyczaj podczas lektury kolejnych wersów o otwieranym winie czy powrotach do pustego mieszkania nie mogę opędzić się od wrażenia, iż jest to tylko sztafaż służący poecie do umieszczenia w nim mniej lub bardziej błyskotliwej refleksji. Równie dobrze mogłaby to być pustyni Gobi lub najbardziej penerski zakątek Jeżyc, a bohater liryczny i tak pomyślałby o ulubionej jazzowej płycie, po czym zacytował sobie a muzom Enzensbergera. W przypadku tomu Druga ręka odczułem to właściwie wyłącznie przy zacytowanym powyżej wierszu, a i to wrażenie szybko się rozmyło. Podobnie jak w pozostałych utworach prezentujących iskrzenie na styku życiowej zwyczajności i poetyckiej niezwykłości, i tutaj codzienność ma rys autonomiczny.

wojciech bonowicz - druga ręka - zajęcia

I to właśnie w tej autonomii, którą autor nadaje otaczającemu go światu, dopatrywałbym się poetyckiego powabu sytuacji opisywanych przez Bonowicza. Poeta nie musi ich ugniatać, mielić czy obracać na sto różnych sposobów, aby stały się interesujące. Wystarczy, że bliżej się im przyjrzy, znajdzie rysę na szkle, odpowiedni koncept lub… zwyczajnie opowie historię.

Spora część tomu Wojciecha Bonowicza opiera się na opowieściach

W zachwycie nad malutkimi konceptami oraz naturalnością spostrzeżeń na temat codziennej egzystencji łatwo umknąć może kwestia narracyjności tomu. Choć przy pierwszej lekturze snucie opowieści zdaje się osią napędową tomu Druga ręka, z każdym kolejnym przeczytaniem zbioru waga tych narracji stale spada. Może być to oczywiście kwestia interpretacyjnej sugestii, którą stanowi poniekąd autograf wiersza Opowiadanie umieszczony na skrzydełku okładki, ale dopatrywałbym się w tym jednak czegoś więcej niż tylko milknącego z czasem podszeptu wydawcy.

We wspomnianej rekomendacji okładkowej Jacek Gutorow określił zaprezentowaną w tomie obrazowość stylu jako marzenie o zatrzymanym kadrze i zaokrąglonym obrazie. Cóż, tak właśnie wyglądają historie prezentowane przez Bonowicza w wierszach nieco dłuższych. Z początku wydają się zwykłymi narracjami, relacjami z odbytych spotkań, podsłuchanych rozmów czy wykonywanych czynności. Bardzo szybko okazuje się jednak, że przejście z punktu A do punktu B nie jest tak istotne. Ba, celu opowieści i jej pełnoprawnego dopełnienia najczęściej w ogóle nie ma!

wojciech bonowicz - druga ręka - mnóstwo kłopotów

Bardzo łatwo znaleźć tu paralelę z podejściem poety do codzienności. W opowiadanej historii wcale nie chodzi o znalezienie tła dla swoich myśli. Wojciech Bonowicz stara się po prostu uchwycić jak najpełniej daną sytuację, aby odnaleźć w niej rzecz godną przemyślenia. I po raz kolejny wystrzega się pułapki, którą wielu klasycyzującym poetom podszeptuje nie mniej klasycyzująca pycha. Choć mógłby dążyć do błyskotliwej puenty, choć kusić musi go dopełnienie historii po swojemu, zazwyczaj przeszłość pozostaje właśnie tam. Nienaruszona. Na konkretną część tej odbitki skupiony zostaje focus, w innym miejscu wyretuszowano kolory, ale do końca ma ona charakter autonomiczny.

Kim jest ten cały poeta?

Co najważniejsze jednak, w tomie Druga ręka znajduje się bardzo satysfakcjonująca odpowiedź na pytanie „kim jest poeta”. Wojciech Bonowicz nie udziela jej ani w sposób jednoznaczny, ani bon-motowy, ani anegdotyczny. To zostało dokonane już na milion sposobów i bardzo cieszę się, że nie muszę dokładać do kolekcji kolejnego duplikatu. Odpowiedź autora nominowanego do Nagrody Nike 2018 jest nieco subtelniejsza, dwutorowa.

Z jednej strony dość wymowny obraz poety szkicowany jest poprzez wszystkie elementy tomu scharakteryzowane w powyższych akapitach. Nie jest to oczywiście wizerunek, który swoją wyrazistość zawdzięcza dosadnym stwierdzeniom czy buńczucznym oświadczeniom. Jego esencja leży daleko poza autokreacją, podbijaniem bębenka własnej zajebistości za pomocą opisów. Czytelnik widzieć ma to wszystko w praktyce! Poeta nie wypisuje więc peanów ku własnej wrażliwości, lecz wykazuje ją w praktyce. Nie deklaruje olbrzymiej spostrzegawczości, bo w miejsce pustych deklaracji może zaproponować klarowne spostrzeżenia. I jest przede wszystkim daleki od gardłowania na temat swojej olbrzymiej roli w świecie, nie wspominając już o innych twórcach.

A wszystko dzięki temu, że doskonale wie, kim są poeci i czym trudnią się na co dzień. Co za tym zaś idzie, do praktycznego ukazania poetyckiego życia dochodzi mocna analiza z wydźwiękiem ironicznym, niejednoznacznym i mocno intertekstualnym. Już dawno dowiedzieliśmy się, co robi poeta o 11.10. Teraz czas na trzecią lub piętnastą trzydzieści:

wojciech bonowicz - druga ręka - pieśń o wpół do czwartej

Wesprzyj Obgadajmy poezję jednym kliknięciem

To już wszystko, co rzuciło mi się w oczy podczas lektury, i co może pomóc ci w podjęciu decyzji o sięgnięciu po tom Druga ręka lub odpuszczeniu sobie tej książki. Jeżeli uznasz ten tekst za warty polecenia innym zajawkowiczom poezji, nie wahaj się ani chwili przed przekazaniem linku lub udostępnieniem go w mediach społecznościowych. Projekt Obgadajmy poezję istnieje i rośnie w siłę dzięki czytelnikom. Warto więc powiększać nasze grono o kolejne osoby chcące rozmawiać o poezji współczesnej tak, jak nie robił tego nikt wcześniej!


Zdjęcie autora pochodzi z serwisu Wikipedia i zgodnie z umieszczoną tam informacją objęte jest licencją CC 3.0.