Jak wyglądał kolejny już slam na festiwalu Endemity?

Można powiedzieć, że slam organizowany w klubie Meskalina przy okazji Festiwalu Literatury Europy Środkowo-Wschodniej Endemity w Poznaniu wszedł już na stałe do jesiennego kalendarium slamowego. Jasno sprecyzowana tematyka i niezłe nagrody finansowe – tego mogliśmy spodziewać się i w tym roku. Co zaskoczyło?

W mieście, w którym slamy z nagrodami pieniężnymi odbywają się kilka razy w miesiącu, wciąż dziwi spora liczba uczestników imprezy, i tych obserwujących, i samych uczestników. W przypadku slamu endemitowego, który odbył się 18 października 2017 r., za niezłą frekwencję odpowiadali również goście z całej Polski, których przyciągnęła perspektywa zgarnięcia pięciuset złotych. Pełna sala widzów oraz szesnastu śmiałków przed mikrofonem to całkiem niezły wynik jak na środek tygodnia!

Wyróżnikiem slamów na Endemitach jest określone wcześniej hasło przewodnie, do którego uczestnicy powinni w jakiś sposób przystosować swoje występy. Obecność słowa-klucza, którym w tym roku było WYKLUCZENIE, nie odbiło się negatywnie na jakości imprezy. – Mimo ogólnego pojmowania slamu jako formy bardzo otwartej, ludzie pokazali, że są w stanie przygotować występy tematyczne i dopracować je na poziomie nie tylko lirycznym, ale i performatywnym – podkreśla Wojtek Kobus, zwycięzca slamu. Jak poradził sobie z wymogami formalnymi? – Gdy zacząłem myśleć nad przystosowaniem się do tematyki, okazało się, że mam sporo tekstów dotykających w jakimś stopniu wykluczenia. Dzięki temu udało mi się uniknąć uporczywego powtarzania słowa „wykluczenie” i poprowadzić historie jednej postaci od szczegółu do ogółu, nie mówiąc przy tym wprost o poszkodowaniu czy braku akceptacji– opowiada.

Doskonale już rozpoznawalny na scenie poznańskiej Wojtek spotkał się w finale z jednym z liderow slamu ogólnopolskiego, Dżinnem. – Wszyscy znamy zalety Dżinna, jednak tym razem wygrała świeżość. Wojtek ma zupełnie inną energię sceniczną niż pozostali slamerzy, w swoich występach jest bardzo żywy i przejmujący. Choć sam jako prowadzący nie mam narzędzi do kontrolowania stuprocentowej zgodności występów z zapowiedzianą tematyką, doskonale w roli stróża sprawdza się publika – interpretuje takie a nie inne wybory publiczności Maciej Mikulewicz, który zajmował się hostowaniem slamu. Powodów ostatecznego zwycięstwa doszukuje się w tematycznej powadze imprezy również sam zwycięzca. – Wygrana z Dżinnem jest niezwykle trudna. Ma talent do celnych puent, a publiczność bardzo szybko podłapuje prowadzone przez niego narracje. Pomógł mi poważny i gęsty temat, wokół którego koncentrował się slam. W takim otoczeniu standardowe teksty Dżinna niekoniecznie się sprawdzają – tłumaczy Wojtek.

Świetna aktorsko interpretacja tekstów ocierających się o niełatwy temat – tak wyglądał warunek zwycięstwa w slamie organizowanym w ramach Festiwalu Literatury Europy Środkowo-Wschodniej Endemity. Jak wygląda to na innych turniejach, przekonacie się w zakładce SLAM.