Jaki miły i mądry facet… Czy aby na pewno?

Utwór Jaki miły i mądry facet Andrzeja Bursy ma w sobie wszystko, czego pragnę od dobrych wierszy: odmalowuje zapadający w pamięć obraz oraz stanowi asumpt do rozmyślań przyziemnych, zwyczajnych, zupełnie nieabstrakcyjnych. I udowadnia, że najprostsza poezja bywa niekiedy najbardziej skomplikowana.

To było naprawdę dobre pytanie konkursowe

Konkursy z nagrodami są dla organizatorów prawdziwą udręką. Choć najtrudniejszy jest oczywiście wybór jednego zwycięzcy spośród licznych, w większości świetnych zgłoszeń, samo wymyślenie pytania również daje się we znaki. Kiedy jednak zdecydowaliśmy się wraz z Wydawnictwem Znak na rozdanie trzech egzemplarzy książki Dzieła (prawie) wszystkie Andrzeja Bursy wśród czytelników i obserwatorów fanpejdża Obgadajmy poezję, o problemie numer dwa nie mogło być mowy.

Odkąd natknąłem się w gimnazjum na wiersz Jaki miły i mądry facet, uporczywie błąkało się po mojej głowie pytanie: czy on naprawdę jest taki miły i mądry? Choć wydawało mi się to oczywiste, na coś zupełnie innego wskazywał szereg czynników, od zdania wszystkich ludzi interesujących się poezją począwszy. Ich argumenty poparte były rzeczową analizą (sylwetki poety, środków stylistycznych, totalnie ironicznego tonu), a wysnuta z niej interpretacja – nie do pobicia.

Czemu facet ten miałby być wrednym chujkiem?

Na pytanie to nie da się odpowiedzieć przekonująco bez przybliżenia sylwetki samego poety. Nie potrzeba jednak do tego długich elaboratów, starczy kilka haseł służących zazwyczaj za charakterystykę Andrzeja Bursy jako twórcy. Buntownik, cynik, demaskator i poeta wyklęty – wiele więcej nie potrzeba do zaprezentowania osoby opisującej faceta „miłego i mądrego”, wymienione kategorie klarownie wskazują, że postrzeganie podobnych kategorii będzie w jego przypadku dość niestandardowe.

jaki miły i mądry facet andrzej bursa

Dla człowieka uważnie obserwującego rzeczywistość i starającego się znaleźć rysę na każdym jej elemencie, zjawiska z pozoru idealne są zjawiskami, które szczególnie nie wzbudzają zaufania. – Taki, co to niby się nie stara, jest naturalny i uprzejmy, jest jednako DOBRY, co podejrzany. A jeśli bez cienia wysiłku szpanuje niczym wyborny kabotyn, to trzeba z tym walczyć – potwierdził nieufność poety komentujący post konkursowy Patryk. Podobne przeczucia mieli i inni uczestnicy konkursu. – Autor wyraźnie sygnalizuje, że „mądry i miły facet” musi się mocno starać, by skupić swoją uwagę na adwersarzu, ale zdradza go jego mimika – napisała Agata, a w podobnym tomie wypowiedział się i Filip. – No ja bym nie chciał gadać z typem, który specjalnie się wysila, żeby być wobec mnie miłym i mądrym ://// – szybko uciął sprawę.

Wszystko więc jasne: taki miły i mądry facet nie jest w tej interpretacji miły i mądry wcale a wcale. Jego uprzejmość wynika z chęci wykreowania się na jednostkę o szerokich horyzontach, pozytywnie nastawionego do każdego napotkanego człowieka, nawet wyklętego i antyspołecznego buntownika, jakiego przedstawiał jako bohatera swoich wierszy Andrzej Bursa. Doskonale rozumiem ten tok myślenia, ale jednak moim zdaniem…

To poeta jest tutaj przegrywem

Czemu tak myślę? Wychodzę bowiem z prostego założenia, że nie ma nic złego w próbach bycia miłym i wyrozumiałem wobec innych ludzi, nawet jeśli musimy napinać w tym celu naszą siłę woli do granic wytrzymałości. Co więcej, nie spotkałem jeszcze człowieka, który publicznie krytykując postawę prezentowaną przez owego miłego i mądrego faceta z wiersza Bursy sam zachowywałby się w życiu bezkompromisowo w stu procentach.

Piętnowanie hipokryzji stało się w ostatnim czasie niezwykle popularne – wszyscy sypią jej przykładami jak z rękawa, są w stanie podać miliony dowodów na hipokryzję innych ludzi, pisać lub wypowiadać elaboraty o chwiejnym zachowaniu bliźnich. Tymczasem prawda jest prosta i prozaiczna: wszyscy bywamy niekonsekwentni, taka jest już natura relacji międzyludzkich, wymagających od nas trudnych decyzji i elastyczności.

małpa człowiek

Pogodzenie się z tym jest pierwszym krokiem do pogodzenia się ze światem, a poeta plujący na osobę starającą się być wobec niego miłą pluje tak naprawdę na siebie. Bo nawet jeśli faktycznie brak przemądrzałości oraz uprzejmość byłyby maską, nawet gdyby kryła się za nimi pogarda wobec ludzi dalekich od mieszczańskich standardów ogłady i wytworności, to pozostaje jedno pytanie: co z tego? Żółć poety, przełożona na wyplutą strużkę śliny, nic nie zmieni i nie da podmiotowi lirycznemu niczego prócz wątpliwego poczucia moralnego zwycięstwa. A to niby on ma być tym, który taką wyższością gardzi…

Geniusz wiersza Jaki miły i mądry facet Andrzeja Bursy

Wszystko co napisałem wyżej jest w sumie nieistotne – to tylko jedna z opinii, którą można mieć na temat tego utwory, postawy ukazanych w nim ludzi oraz, znacznie szerzej, relacji interpersonalnych i społecznych. O wiele ważniejsze wydaje mi się to, co wiersz Jaki miły i mądry facet potrafi zrobić z czytelnikami. A potrafi, zarysowując prosty i z pozoru oczywisty obrazek, ukazać milion różnych podejść do świata oraz pokazać, jak wiele dopisujemy od siebie i na podstawie własnych doświadczeń do obserwowanych przez nas sytuacji.

Bardzo trafnie zwróciła na to uwagę osoba nagrodzona egzemplarzem książki w instagramowej odnodze konkursu. – Mamy ukazaną tylko jedną perspektywę i nie wiadomo, niestety, o czym naszemu bohaterowi mówi obieżyświat, a co sprawia, że pomimo budzącego w nim umiarkowanego entuzjazmu ten ma ochotę poczęstować go splunięciem na twarz – zauważył Garouek. Jedni dopiszą do sytuacji ukazanej w utworze milion złych rzeczy po stronie obieżyświata, inni ujrzą wady wyłącznie w postawie poety, jednak ostatecznie nie powie nam to wiele nowego o wierszu. Za to o danym człowieku i jego spojrzeniu na świat – mnóstwo. – Za mało jest takich obieżyświatów, oj za mało, za dużo zaś nienawistników – zauważyła w jednej z nagrodzonych wypowiedzi Ania.

I tą właśnie myślą chciałbym zakończyć tekst o wierszu Jaki miły i mądry facet Andrzeja Bursy.