slamowość

Na czym polega slamowość wiersza?

Trochę już irytuję się, widząc lub słysząc termin „slamowość wiersza”, rzucany w różnych formach i w jeszcze różniejszych kontekstach. Tym bardziej, że gadki w stylu „może lepiej wypadnie na slamie”, „ten to taki slamowy bardziej”, „dopiero na slamie złapie właściwy wydźwięk” padają zdecydowanie zbyt często tam, gdzie paść nie powinny.
Wiersz slamowy nie jest bowiem – jak sugerują namiętni użytkownicy tego określenia – wierszem rozklekotanym i chaotycznym. Nie jest zbitką mocnych fraz, przetykanych słowną watą. Nie jest zbiorem punchline’ów mających na celu wywołanie w słuchaczu wyłącznie rozbawienia. Nie ma w nim za grosz niepotrzebnych wykrzyknień, emfatycznych zwrotów oraz kurwów zamiast przecinków.

Dobry slamowy wiersz jest tym, czym wiersz być powinien. Przedstawia określone emocje oraz odmalowuje je przed odbiorcą. Opowiada – nawet pośrednio, przez owe wykrzyknienia i emocje – jakąś historię. Żeby to jednak zauważyć, wyjść trzeba poza wpajany w szkołach i na uczelniach model odbioru wiersza i zobaczyć w nim to, co już się widzi, chociażby instynktownie.

A jest tym czymś ewokowanie sytuacji, w której prezentowany wiersz łapie swój pełen kontekst. To tak jak z czytaniem tego, najczęściej spośród liryków greckich wspominanego w szkołach, Anakreonta. Bez odpowiedniego wyobrażenia sobie sytuacji sympotycznej (popijawy w gronie dobrze sytuowanych mężczyzn, traktujących wersy poety jako coś w rodzaju naszych rymowanych toastów – no to siup w ten głupi dziób etc.), jego krótkie utwory będą się jawiły jako niegodne uwagi wierszyczki, nie mówiące ani zbyt wiele ani zbyt mądrze.

Do odpowiedniego ich zinterpretowania potrzebujemy więc wiedzy, nabytej na drodze żmudnych lektur. Nie inaczej jest w przypadku utworów, które automatycznie klasyfikuje wielu ludzi jako „slamowe”, nie inaczej oczywiście z potrzebą wiedzy. Droga do jej zdobycia nie jest bowiem tak żmudna, a właściwie określić można ją dawno skończoną – kiedy tylko pojawia się w czyjejś głowie myśl, że „lepiej wybrzmiałoby na slamie”, automatycznie przyznaje się ten ktoś do posiadania odpowiedniej wiedzy. Zaś jeżeli już ją ma, to deprecjonowanie samego spisanego tekstu udowadniałoby tylko nieogarnięcie deprecjonującego.

Tak to wygląda. A tekst będący w stanie ewokować we współczesnych widok publiczności żywiołowo reagującej na słowa poety – taki tekst to majstersztyk.

  • 13 WYKŁADÓW O POEZJI