natalia malek kord

Natalia Malek – Kord

Czy poetyka żartobliwa, kąśliwa i uderzająca punktowo może być jednocześnie poetyką pełną refleksji oraz obiektywizmu? Kord Natalii Malek pokazuje, że w osiągnięciu takiego założenia wydatnie pomaga wydobywanie z najmniejszych cząsteczek świata wszystkiego, co tylko wydobyć się da. Jeżeli można uwieloznacznić zdjęcie dokumentalne – figuratywne, tym bardziej można zrobić to z poezją – podkreśla poetka.

Część poetów bombarduje czytelników nadmiarem emocji lub sugestywnych obrazów, co bywa przytłaczające. W przypadku Kordu emocje czy obrazy bledną w natłoku postaci, z pomocą których autorka przybliża nam kolejne mikro-narracje, oddalając jednocześnie siebie samą. – Głos autorski w naturalny sposób dominuje. Nie mam potrzeby podbijania tego zjawiska. Wprowadzając kolejne postacie daję wybrzmieć innym myślom, spojrzeniom oraz pragnieniom. Wydaje mi się, że jest to zwyczajnie ciekawsze i łatwiej wchodzi się z tym w dialog – tłumaczy Malek. Przy użyciu takiej techniki dostarcza nam wyłącznie kilka szczegółów oraz puentę, co prowadzi ostatecznie do bardzo ciekawego efektu. Niemal każdy kolejny wiersz staje się dziełem podobnym do dziecięcej kolorowanki, którą sami musimy wypełnić barwami. – Ważne jest w tym przypadku zaufanie do mnie jako autorki i poczucie, że warto sobie przedstawioną w wierszu sytuację dopowiedzieć. Bohaterowie mają rozgrywać pewien sposób myślenia, z którym chcę wejść w dialog czy polemikę. Czytelnik ma do tego takie samo prawo jak ja, więc niech to robi. Nie jestem osobą na tyle strachliwą, aby o wynik tych dialogów się obawiać – wyjaśnia.

W plastycznym spojrzeniu na przedstawiony w tomie świat bardzo pomaga jego warstwa graficzna i wizualna. Książka nie ogranicza się bowiem do warstwy językowej, obok zawartych w niej wierszy ważną rolę odgrywają zdjęcia autorstwa Anny Grzelewskiej i projekt całości autorstwa Magi Sokalskiej. Fotografka wydobywa z zaprezentowanych scen nie tylko ich warstwę dosłowną, dokumentalną, lecz także szereg historii znajdujących się na linii soczewka-umysł. Pracując nad książką myślę strukturalnie, konceptualnie. W przypadku Kordu temat mój i temat Ani Grzelewskiej kompletnie się różniły, ale łączyło nas poszukiwanie wieloznaczności, zabawa ze skalą oraz myślenie detaliczne – opowiada poetka. Jakie efekty przyniosła jej zdaniem współpraca literacko-fotograficzna? – Nie musimy pokazywać koncepcji abstrakcyjnych, snuć myśli w próżni czy zastanawiać się nad konkretnymi pytaniami, siedząc w pokoju, co jest domeną wielu poetów-mężczyzn. Wolimy pokazywać świat na konkretnych przykładach i do tego wizualność się nadaje – robiąc użytek z detali i przetwarzając je jednocześnie. Podobny efekt chcę znaleźć w poezji – deklaruje.

Prezentacja niewielkich wycinków świata za pomocą sprawnego i zręcznego języka prowadzi do kolejnego niezwykle interesującego efektu. Jednym z jego elementów jest całkowite wciągnięcie czytelnika w świat najdrobniejszych słów oraz sformułowań, które poetka stara się maksymalnie rozciągnąć i przerobić, byle tylko nie uciekło ani jedno skojarzenie lub odwołanie. Zmuszanie odbiorcy do takiego działania przywodzi na myśl jedno słowo: erudycyjność. – Poezja erudycyjna wydaje mi się wiązać z pompatycznością, niedostępnością, ale i snobizmem, więc takiego porównania wolałabym uniknąć. Poza tym, co to za erudycja, kiedy na każdym kroku wychodzi niewiedza? Cenię przykłady prawdziwej erudycji, np. wiersze barokowe, ale w swoich książkach wolałabym dokonać czegoś niemożliwego: zachować całkowitą prostotę pod względem formalnym przy maksymalnym naładowaniu utworu treścią – przyznaje autorka. I faktycznie jej to wychodzi, a wspomniany już efekt zachwyca, doprowadzając czytelnika do przemyśleń, których w żadnym wypadku nie spodziewałby się przed niewinnym spojrzeniem do Wikipedii w poszukiwaniu zdjęcia żararaki lub dokładniejszego znaczenia jednosylabowego słowa. – Często konkretne słowa, czyli ich odmiany lub „kultywary”, są symptomatyczne dla większych struktur czy systemów myślenia. Ponieważ fenomeny są ze sobą powiązane, można bawić się w zamiany: na przykład podmienić jabłka na kosztele i prowadzić myśl od szczegółu do ogółu. Lubię iść w stronę ogólniejszych przekonań, wychodząc od konkretnych przykładów.

My zaś lubimy, kiedy efekt estetycznych ciągot poetów prowadzi do wykreowania dzieła tak zaskakującego i interesującego jak Kord. Warto przeczytać!


maciej robert nautilus

maciej robert wywiad

izabela kawczyńska