jeżyk

Jeżyk

Z każdą minutą do skąpego skrawka przyulicznej zieleni zbliżały się coraz to kolejne osoby, podchodzące najczęściej samotnie, choć można było wyróżnić wśród gapiów mimozowatą parkę oraz niezwykle milczkowatą grupkę młodych ludzi. Ruch na ulicach powoli zamierał, a i chodniki opanowane zostały przez duszność majowego wieczoru, mimo iż w okolicy kręciło się jeszcze sporo przechodniów, w większości studentów. Nawet oni nie zdobywali się jednak na przełamanie marazmu wywołanego przez parną atmosferę, oznaki żywotności ograniczając do tęsknych spojrzeń w kierunku tablicy odjazdów pobliskiego przystanku.

Może dlatego już pierwsze symptomy ruchliwości wywołały tak olbrzymie zainteresowanie?Czytaj dalej…