Pamięć operacyjna Ewy Lipskiej chce i nie może być zaangażowana

W świecie, w którym każdy zdaje się doskonale orientować w tym, co się wokół niego dzieje, liryczne wyznanie o nienadążaniu za teraźniejszością wydaje się mieć szczególną wartość. Pamięć operacyjna Ewy Lipskiej jest najbardziej aktualną i polityczną książką spośród wszystkich pozycji nominowanych do tegorocznej Nagrody Nike. To perspektywa niezwykle ważna. Bez zrozumienia w jaki sposób poetka chce być w rzeczywistość zaangażowana i czemu zaangażowana być nie może, nie jesteśmy w stanie zrozumieć z jakich powodów to właśnie Pamięć operacyjna tak bardzo przypadła konkursowemu jury do gustu.

Kulturowe inspiracje klasy inteligenckiej?

Z wierzchu wydawać może się, że Pamięć operacyjna jest przede wszystkim nostalgiczną wędrówką po wspomnieniach dawnych podróży i relacji. Duża część z nich wiąże się dla Ewy Lipskiej z reminiscencjami kulturowymi. Te zaś typowe są dla inteligencji oraz aspirującej klasy średniej i utrzymane w stylu nieco już zamierzchłym. Nie ma więc w Pamięci operacyjnej gier z popkulturowymi motywami, nie wspominając już o odwołaniach do jej elementów uchodzących powszechnie za kicz, tak popularnych i charakterystycznych dla młodej poezji współczesnej z ambicjami inteligenckimi.

pamięć operacyjna ewa lipska mafia

Jest za to dużo klasyki. Jeśli tradycja kulturowa, to grecka tragedia i Pismo Święte. Kino – Ojciec chrzestny. Muzyka – Strauss. Literatura – Szekspir czy Faulkner. Do tego jedzenie, oczywiście w stylu gourmet. Tak właśnie wygląda świat, w którym obraca się podmiotka liryczna tomu – snobistycznie, salonowo, bez miejsca na humanistyczne faux pas. Choć atmosfera ta roztacza się nad tomem gęsto i przy pierwszej lekturze może przydusić pozostałe elementy zbioru, ostatecznie okazuje się sprawnie wykreowanym tłem. Na nim zaś niezwykle wyraźnie rysują się trzy perspektywy czasowe.

Pamięć operacyjna to wyraz lęku przed przyszłością

Wybór tytułu wiersza Pamięć operacyjna na nazwę całej książki sprawia wrażenie dobrze przemyślanego. Jak żaden inny utwór łączy on bowiem w sobie wszystkie perspektywy, porządki i motywy tematyczne, jakie Ewa Lipska zawarła w swoim zbiorze. O ile przychylam się do wydawniczego blurbu, według którego świat technologii wcale nie zajmuje w tomie centralnej pozycji, tak pokusiłbym się o stwierdzenie, że to właśnie on wzbudza w podmiotce najmocniejsze uczucia.

pamięć operacyjna ewa lipska postęp

Człowiek otaczający się kulturą wyłącznie salonową, żyjący na co dzień dawno przebrzmiałymi ideami, musi czuć się w świecie technologii wyobcowany. Postęp, co doskonale obrazuje zatytułowany tak wiersz, porusza się zbyt szybko, jest nieuchwytny. Postępowi nie da się przyjrzeć, poczekać setek lat aż jego przejawy dadzą się okiełznać i wpisać w znajomy porządek, harmonijny jak ruch planet czy orkiestra symfoniczna. A jeśli niemożliwe jest na dodatek ukrycie się przed nim – może wzbudzać wyłącznie lęk.

ewa lipska - awaria świata - pamięć operacyjna

Wyrazy tego lęku przewijają się w wielu utworach z tomu Pamięć operacyjna. Karmi się on przede wszystkim niepewnością. Wizja przyszłości nie jest w rozważaniach i napomnieniach Ewy Lipskiej skonkretyzowana. Wiadomo, że coś się stanie, nadejdzie bliżej niesprecyzowana katastrofa, że coś pierdolnie i wpisze się w annały pesymistycznej wizji historii. Jeżeli widzielibyśmy w tych wierszach wyłącznie dydaktyczne gderanie, stanowiłyby one wyraz przekonań mocno konserwatywnych i zachowawczych. W końcu „Ona [historia] nie zrobi ci krzywdy / dopóki / nie odbierzesz jej / miski z jedzeniem.

Zupełnie inny wydźwięk nadaje jednak tym wszystkim tekstom perspektywa przyszłości, mająca charakter całkowicie osobisty.

Przeszłość należy tylko do podmiotki lirycznej

Teraźniejszość i przyszłość są dla Ewy Lipskiej polami wspólnymi z ludźmi w całej swojej masie, z pełnym przekrojem społeczeństwa. Potencjalna katastrofa, owa nieunikniona awaria świata, dotknie autorkę tak samo jak wszystkich innych. Podobnie zresztą teraźniejszość – uczestniczy w niej każdy, niezależnie od ogłady, kulturowego wyrobienia i przynależności do tej czy innej klasy społecznej. Kompletnie inaczej sprawa mi się z przeszłością. W tomie Pamięć operacyjna należy ona wyłącznie do podmiotki lirycznej.

ewa lipska - wykrywacz kłamstw - pamięć operacyjna

Przeszłość ujęta została przez Ewę Lipską w formę klasycznych wspomnień, przenoszących czytelnika do odmalowywanego słowami dawnego świata. Na podkreślenie i zwrócenie uwagi zasługuje przede wszystkim fakt, że nie odczuwa się w tych nostalgicznych powrotach do przeszłości za grosz resentymentu. Ani razu nie odniosłem wrażenia, że zamiast strofy albo całego wiersza można byłoby wrzucić mem z cyklu „kurła, kiedyś to było”. Jest po prostu wspominkowo i… tyle.

Znacznie bardziej interesujące z punktu widzenia krytycznoliterackiego jest funkcjonowanie w tomie Pamięć operacyjna perspektywy teraźniejszej.

Ewa Lipska naprawdę chce być zaangażowana

Aby zrozumieć funkcjonowanie teraźniejszości w zbiorze, warto zrekapitulować to, co zostało już powiedziane na temat przeszłości i przyszłości. Obie te perspektywy są u Ewy Lipskiej silnie zakorzenione w dniu dzisiejszym. Pierwsza – wyznacza punkt widzenia podmiotki, stanowi dla przywoływanych z przeszłości wydarzeń punkt wyjścia. Druga – cóż, nie wiem, czy taki był zamysł autorki, ale kolejne wiersze dotykające technologii tylko potwierdzają, że future is now. Mimo dość inteligenckiej otoczki nie ma tu jednak miejsca na snobizowanie się niechęcią do technologii. Nie odnotowałem w żadnym miejscu, że Pamięć operacyjna próbuje odciąć się od nowoczesności, podkreślić jej ewentualną bezwartościowość. Wręcz przeciwnie, podmiotka dość wyraźnie przyznaje, że po prostu się w tym świecie gubi, że to wszystko dzieje się dla niej już zbyt szybko. Przy czym nie jest to wina samego postępu, którego wady są jedynie wypadkiem przy pracy, nieuchronną częścią procesu dziejowego.

pamięć operacyjna ewa lipska postęp

To, że pędzący na przód świat technologii nieco podmiotce odjeżdża, nie oznacza automatycznie, iż jest ona nieświadoma aktualnych wydarzeń. Ewa Lipska dość wyraźnie podkreśla, że to właśnie jej pokolenie jest jedynym, które chce wziąć sprawy w swoje ręce. Ludzie śledzący rodzimą scenę polityczną nawet dość pobieżnie z pewnością pamiętają wakacyjny kryzys wizerunkowy Komitetu Obrony Demokracji, gdy jeden z przedstawicieli tego ruchu sformułował podobne przekonanie w słowach dość ostrych i – w opinii większości komentatorów, z którą totalnie się zgadzam – krzywdzące wobec naszego pokolenia. Najbardziej interesujący nas fragment brzmiał następująco:

Fajnie wam się żyje w tym kraju? Nieźle, co? Skromna „furka”, „klamoty” z butiku, nierzadko własna „kawalerka”, a w niej sprzęt audio-wizualny ful, zimą snowboard w Sölden, latem adventure-club w Nowej Zelandii. To się nie wzięło znikąd. Komuś to zawdzięczacie. Swoim rodzicom bądź innym współrodakom w ich wieku. Ludziom, którzy nie obarczeni luksusami, które dla was stały się niczym niezwykłym, wychodząc 30 lat temu na ulice walczyli przeciw „komunie” o wolną Polskę, o kraj, w którym żyjecie. Jeszcze. (…)

Nie czas teraz na wykłady z historii, nie czas na uświadamiające rozmowy. Krótko: Nie chielibyście stracić to, co macie. Więc czas na czyny. Jeżeli wasi rodzice, ich znajomi i wielu innych w ich wieku znów wychodzą jak za czasów swej młodości na ulice, to coś to znaczy. To znaczy, że jest ktoś, kto próbuje zmienić Polskę, z takiej jaką znacie, na taką jaką oni znają z przeszłości. Trzeba się temu przeciwstawić. Jesteście w wieku, w którym wasi rodzice po raz pierwszy powiedzieli ówczesnej władzy NIE! Więc czas teraz na was. Czas najwyższy. Powyłączajcie „compy” i ruszcie dupy. Na ulice!

Podobnie jest u Ewy Lipskiej. W jej wizji ogień wzbudza w młodych ludziach jedynie wycieczka na narty. Co więcej, kończący się puentą „Rozmrażają swoje serca / trzymając w miłosnych ramionach / snowboardowe deski” utwór Chłodnia brzmi toćka w toćkę jak przytoczona wypowiedź Theo Nawrockiego. Wydaje się więc, że albo topos Alp jest zwyczajnie rozpowszechniony w środowisku powiązanym w jakikolwiek sposób z KOD-em, albo wiersze faktycznie mają przełożenie na debatę publiczną.

pamięć operacyjna ewa lipska chłodnia

Czemu polityczne zaangażowanie nie jest w tym przypadku możliwe?

Podkreślić należy przy tym, że wiersz z tomu Pamięć operacyjna w perspektywie całego zbioru ma zupełnie inny wydźwięk niż cytowany apel. To, że postęp technologiczny posunął się zdecydowanie za daleko jak na możliwości percepcyjne ludzi wychowanych w etosie inteligenckim Nowej Fali, czyni lęki podmiotki o wiele straszniejszymi niż moglibyśmy spodziewać się po standardowych sarkaniach na nowoczesność. Poezja Ewy Lipskiej, zawsze wypełniona czujnością oraz wyczuleniem na zagrożenia, nie jest już w XXI w. ani tarczą, ani tym bardziej bronią.

pamięć operacyjna ewa lipska bitwa pod rozumem

W takich warunkach nieuczciwe intelektualnie wydaje się otwarte polityczne zaangażowanie. Wszelką teraźniejszość przenosi więc autorka na grunt ponadczasowy. Nawiązania do realnych wydarzeń są w jej utworach jak najbardziej czytelne, ale zdecydowanie nie są formułowane wprost. Ciężko oczywiście przewidywać, czy zyskają one z czasem wymiar uniwersalny, ale jedno jest pewne – na barykady nie trafią. Może to i dobrze, może właśnie ta poetycka pokora oraz wymiar osobisty pozwolą Ewie Lipskiej trafić do pokoleń młodej inteligencji i aspirującej klasy średniej znacznie skuteczniej, niż czynią to dość nieudolne pod tym względem środowiska KOD?

Wesprzyj Obgadajmy poezję jednym kliknięciem

To już wszystko, co rzuciło mi się w oczy podczas lektury, i co może pomóc ci w podjęciu decyzji o sięgnięciu po tom Pamięć operacyjna lub odpuszczeniu sobie tej książki. Jeżeli uznasz ten tekst za warty polecenia innym zajawkowiczom poezji, nie wahaj się ani chwili przed przekazaniem linku lub udostępnieniem go w mediach społecznościowych. Projekt Obgadajmy poezję istnieje i rośnie w siłę dzięki czytelnikom. Warto więc powiększać nasze grono o kolejne osoby chcące rozmawiać o poezji współczesnej tak, jak nie robił tego nikt wcześniej!


Fotografia ilustrująca wpis pochodzi z serwisu Wikipedia i może być rozpowszechniana, kopiowana i edytowana na licencji CC 4.0 – z uznaniem autorstwa Krzysztofa Poboży oraz odwołaniem do oficjalnej strony autorki.