różewicz

Zdrowa dawka pesymizmu – Państwo przodem – Rafał Różewicz

Szybkie słowa, mocne frazy, ciągi skojarzeń, dynamizm, dynamizm, dynamizm. Tak najkrócej opisać można tom „Państwo przodem”, w którym Rafał Różewicz zwraca czytelnikowi uwagę na całe zło naszego świata. Jak sam mówi: nie da się zmienić świata za pomocą poezji, ale można za jej sprawą skłonić kogoś do refleksji.

Nad czym czytelnik ma się zadumać? Niekwestionowanym tematem przewodnim Państwa przodem jest kształt współczesnego świata. Teoretycznie dostępnego nam na co dzień w całej swojej krasie, w praktyce jednak… – Nie zwracamy uwagi, na jakich fundamentach świat współczesny jest postawiony – podkreśla Rafał Różewicz. – Chodziło mi przede wszystkim o pokazywanie ludziom tego, o czym w ciągu wypełnionego pracą dnia zapominamy. A że chcę bogactwo oferowanego nam świata uwypuklić, więc korzystam z bardzo różnych kontekstów. Oferuję spojrzenie na świat „tu i teraz”, uzupełniony o niezauważane przez nas smaczki. Dzięki temu zwraca się uwagę na zanikające elementy świata, przynależne rzeczywistości realnej, a nie wirtualnej – uzupełnia.

państwo przodem rafał różewicz

Bogactwo tomu faktycznie budowane jest na bazie kontekstów, jednak przede wszystkim kontekstów kulturowych. W trakcie lektury zdecydowanie przebijają się one na pierwszy plan, w wielu momentach przytłaczając wręcz chujowinki codzienności. Nic dziwnego więc, że czytelnika nachodzą myśli o wsadzeniu najnowszej twórczości Rafała Różewicza do bardzo pojemnej szufladki. On sam twierdzi jednak, że byłaby to zdecydowana przesada. – Jestem już w jednej szufladce, poety politycznego, więc kategoryzowanie tego typu nie jest mi obce. Przyznaję jednak, że faktycznie od czasu debiutu powoli zwracam się ku neoklasycyzmowi. Jest to potrzebne, chociaż nie powinniśmy od razu przesadzać, iść w stronę Herberta i patrzeć na współczesność wyłącznie z perspektywy przeszłej – zaznacza poeta. Tym bardziej, że jego ciągoty nie wynikają z celowo rozplanowanego programu. – Podczas procesu pisania nie zastanawiałem się, jakie konkretnie odniesienia kulturowe mają być w poszczególnych miejscach, czy będą one do siebie pasowały. Wszystko to wychodziło podświadomie. Wydaje mi się, że bez kultury ciężko o jakąkolwiek cywilizację i jakiekolwiek życie społeczne. Odniesieniami próbuję więc kontrapunktować pęd świata. Chciałem pokazać opozycję między szybką rzeczywistością, a zapewnianą nam przez kulturę przestrzenią do przystanięcia oraz zastanowienia się – tłumaczy.

W żadnym fragmencie Państwa przodem nie wydaje się jednak, że rozkminki nad niedostatkami współczesności charakteryzują się zwyczajowym dla nich pustosłowiem, pozbawionym odpowiedniej perspektywy. Perspektywy człowieka, miary rzeczy każdej. – Od dawna jestem zdania, że w świecie wypełnionym rozmowami o prawach człowieka paradoksalnie sam człowiek znaczy coraz mniej, w ideologii neoliberalnej stając się wręcz niewolnikiem, trybikiem polityczno-ekonomicznej maszyny. Ta maszyna zaczyna szwankować, a podejmowania wyboru raz na cztery lata nie można zrównać z uczestnictwem w życiu politycznym. Zwyczajnie nie mamy na takie uczestnictwo czasu, biorąc pod uwagę fakt, że coraz bardziej życie prywatne zazębia się z tym zawodowym. Człowiek roztapia się w anonimowej, konsumpcyjnej masie, więc siłą rzeczy jest go coraz mniej. Nie wytrzymuje ciężaru stworzonej przez siebie cywilizacji, zaczyna przegrywać z postępującą robotyzacją – wymienia Rafał Różewicz. Ma to wpływ nie tylko na nasze życia, ale również samą poetykę tomu – Z roztopieniem się człowieka w masie współgra roztopienie się podmiotu lirycznego w moich wierszach. Ma to pokazać, że człowieka jest coraz mniej, a coraz więcej jest pochłaniającej go cywilizacji. Nigdy nie byłem zwolennikiem silnego podmiotu, on jest nakreślony, ale ustępuje na rzecz społeczeństwa. Stąd też tytuł: Państwo przodem – objaśnia.

państwo przodem rafał różewicz

Jeżeli wskazać miałbym jeszcze jeden wyróżnik poetyki tomu, byłaby nim z pewnością szybkość oraz moc frazy. Sprawia to, że spokojnemu czytelnikowi przebrnięcie przez Państwo przodem przy jednym posiedzeniu może sprawić niemałe trudności. Również za tym stoi pewien zamysł – Nawarstwienie i zmęczenie czytelnika jest potrzebne, bo może on pod wpływem tych bodźców dążyć do refleksji. Ustępuję w tomie na rzecz społeczeństwa, na rzecz masy. Oddaję też jednak głos wszystkim ruchom pędzącym na złamanie karku, ku autodestrukcji. Dystansuję się wprawdzie od tego i przyjmuję poezję chłodnego obserwatora, ale w szaleństwie zdecydowanie jest metoda – podkreśla Rafał Różewicz. – Dlaczego mielibyśmy nie pokazywać prawdy przy wykorzystaniu tych samych zabiegów, które sprawiają, że jest i będzie już tylko szybciej, więcej oraz gorzej? Moim zdaniem wiersze powinny być komentarzem do rzeczywistości. A jeżeli na świecie jest coraz gorzej, to dlaczego miałbym okłamywać czytelnika? Nie da się zmienić świata za pomocą poezji, ale można za jej sprawą skłonić kogoś do refleksji… – mówi.

Bardzo ciekawa była droga, która do takiej frazy doprowadziła. Katastroficzne przekonania poety mają w końcu solidne umocowanie w polskiej poezji. – Podczas pisania nie zastanawiałem się, czy w tym albo innym miejscu pasuje konkretne słówko. Tom powstawał w przeciągu trzech miesięcy, chociaż nad doborem środków i samego języka zastanawiałem się znacznie dłużej. Z niespodziewaną pomocą przyszedł Czesław Miłosz! – wyjawia Rafał Różewicz. W czym pomógł mu noblista? – Lektura jego twórczości wydłużyła mi frazę. Wcześniej pisałem znacznie mniej obszernie. Dzięki niemu otworzyła mi się klapka językowa i pojawiły się dłuższe ciągi skojarzeń. Utwory spisywałem na pełnym gazie i bez kontroli, a wiele z nich umieszczonych zostało w tomie bez żadnych poprawek. W opiniach na temat mojej pierwszej książki przeważało zdanie, że tom jest wprawdzie dobry, ale autor w pewnym momencie zatrzymał się i nie poszedł na całość. Teraz puściły hamulce, nie bałem się mówienia. Sprawiło to, że tom wydaje się znacznie mniej bezpieczny. Przy takiej jeździe na całego dobrze się bawiłem i mam nadzieję, że dobrze będzie się bawił również czytelnik – wyraża nadzieję.

Ja zaś zaręczam, że bawi się czytelnik dobrze. Nawet jeśli przez napór myśli i mocy musi od czasu do czasu przystawać z lekturą.


Rafał Różewicz – urodzony w 1990 roku w Nowej Rudzie. Twórca tekstów poetyckich. Były redaktor naczelny „2Miesięcznika. Pisma ludzi przełomowych”. Autor zbioru wierszy Product placement (2014), za który był nominowany do Wrocławskiej Nagrody Poetyckiej SILESIUS w kategorii „debiut roku” (2015), Nagrody Kulturalnej „Gazety Wyborczej” wARTo (2015) i wyróżniony w XI Ogólnopolskim Konkursie Literackim „Złoty Środek Poezji” za poetycki debiut roku w Polsce (2015). Ostatnio wydał kolejny zbiór wierszy pt. Państwo przodem (Fundacja Duży Format/Biuro Festiwalowe Impart Wrocław 2016/Warszawa-Wrocław 2016). Mieszka we Wrocławiu.


Autor zdjęcia: Daria Kompf/Fundacja Duży Format


Jeśli spodobał ci się tekst, zapoznaj się także z innymi pogadankami z

 OBGADAJMY POEZJĘ