ORACZ1

Propsy dla Hezjoda, diss na Wergiliusza

Zapis odczytu pt. Od Hezjoda po Wergiliusza – trud oracza w rolniczych poematach dydaktycznych świata starożytnego, wygłoszonego na konferencji Uwolnić orkę! Wyobrażenia orki i oracza w literaturze i sztuce, która odbyła się 25 maja 2017 r. w Collegium Maius UAM.

Choć za dzieła konstytuujące starogrecką literaturę uznaje się powszechnie dwa wielkie eposy Homera, Iliadę i Odyseję, wielu badaczy palmę pierwszeństwa skłonnych jest przyznać raczej Hezjodowi, „chłopskiemu filozofowi”, autorowi pierwszego greckiego poematu dydaktycznego. Jeżeli faktycznie uznać można byłoby autora „Prac i dni” za protoplastę piśmiennictwa helleńskiego, wyznaczyłoby to doskonałą perspektywę dla odczytu poświęconego rolniczym poematom dydaktycznym świata starożytnego. „Georgiki” Wergiliusza, twórcy bogato z Hezjoda czerpiącego, uznać można bowiem w tej perspektywie za rzymskie ukoronowanie dzieła wielkiego poprzednika. Ukoronowanie stanowiące nie tylko hołd wobec greckiego wzorca, ale i znakomite podsumowanie przemian literackich, które dokonały się na przestrzeni kilkuset lat dzielących powstanie obu poematów, a co za tym idzie – dzielących początek literatury greckiej oraz czas największej świetności literatury łacińskiej.

Znana z Hezjoda pochwała rolniczego trudu, pobożna i pokorna, wyzbywa się w toku literackiej ewolucji swoich najszczerszych korzeni, stając się przyczynkiem nie do stworzenia dzieła o podstawach moralizatorskich i bliskich szerokim kręgom ludowym, jak miało to miejsce w przypadku „Prac i dni”, lecz do napisania erudycyjnego poematu wykorzystującego obraz rolniczego trudu w celu zaspokojenia doraźnych potrzeb politycznych. Zarówno „Prace i dni”, jak i „Georgiki” są dziełami dojrzałych już twórców, mających za sobą pierwsze wielkie utwory. Na tym jednak podobieństwa się kończą, gdyż w świetle odtworzonych przez historyków literatury okoliczności powstania obu poematów ciężko o znalezienie drugiej tak różnej pary warunków twórczych oraz motywacji za powstaniem dzieła stojących.

Hezjod, jak pisze Jerzy Łanowski we wstępie do tłumaczenia wszystkich znanych nam dzieł poety, „był synem emigranta, Greka z eolskiej Kyme w Azji Mniejszej, niezbyt fortunnego kupca-armatora, który przesiedlił się przez morze do Grecji właściwej, osiadł w Askrze, małej miejscowości u podnóży Helikonu w Beocji, krainie od północnego zachodu graniczącej z Attyką, i tam gospodarował jako właściciel niewielkiego chyba gospodarstwa, na nieurodzajnej ziemi”[1]. W tym właśnie miejscu po raz pierwszy przemówić miały przez niego muzy i doprowadzić do powstania Theogonii, poematu o narodzinach helleńskich bóstw. Skąd zaś w jego twórczości przeskok z tematu religijnego, a poniekąd i filozoficznego, w kierunku praktycznym, dydaktycznym? Po śmierci ojca o wspomniany skrawek nieurodzajnej ziemi miał wybuchnąć konflikt pomiędzy Hezjodem a jego bratem Persesem, spór przez poetę przegrany. Aby udokumentować doznaną krzywdę, twórca skomponował dla zwycięzcy, wprost nazywanego „wielkim głupcem Persesem”, obrazowy poradnik godnego i uczciwego życia na roli. Jaka jest to egzystencja?

Przede wszystkim daleka od beztroski życia w przytoczonym przez Hezjoda sielankowym wieku złotym, gdy dobrobyt dany był ludziom ot tak. Jak chrakteryzuje czasy mu współczesne poeta:

teraz jest pokolenie żelazne; i ani we dnie

nie ustaną w wysiłku i trosce, ani też w nocy,

udręczeni – bogowie ześlą im ciężkie kłopoty [2]

(ww. 176-178)

Odpowiedzią na wszelkie przeciwności losu musi być według Hezjoda postępowanie prawe:

Nigdy też nie towarzyszy Głód mężom, co idą za prawem,

ani Klęska, lecz raczą się oni płodami swych trudów.

(ww. 230-231)

Droga zaś do prawości prowadzi tylko jedną ścieżką:

Ale na drodze do cnoty bogowie pot położyli

nieśmiertelni – długa i stroma wiedzie tam ścieżka.

(ww. 289-290)

Ciekawie na tym tle, które śmiało określić możemy kontekstem moralnym, sytuuje się postać samego rolnika. Hezjod estetyzuje w „Pracach i dniach” wiele rzeczy: przytacza barwne mitologiczne historie, personifikuje pojęcia etyczne, rady udzielane bratu ubiera w formy gnomiczne. Człowiek pracujący w polu i zarządzający pracą na roli pozostaje jednak postacią do bólu przyziemną, pozbawioną efektownych dekoracji i ornamentów. To, co odnosi się do ciężko pracującego gospodarza oraz najmowanych przez niego robotników, traktowane jest poważnie, z szacunkiem wobec codziennego trudu.

Najjaskrawszym symbolem pragmatycznego podejścia poety do postaci pracującego w polu staje się nie kto inny jak oracz. Jego praca stanowi bowiem podstawę wszelkich innych czynności związanych z uprawą roli, to od niego zależy powodzenie lub klęska starań gospodarza. Jak prezentować powinien się człowiek kontrolujący zaprzęgnięte do jarzma woły?  

Niechaj za nimi idzie człek czterdziestoletni i silny (…)

pracy swojej pilnując, niech prosto pociągnie bruzdę,

niech na kompanów nie zerka, lecz tylko swoją robotę

w sercu ma. Od takiego żaden młody lepiej nie umie

ziaren siać i nie musi się powtórnie pola obsiewać;

młodszy bowiem się ciągle rozgląda za kompanami.

(ww. 441-447)

Orka zdziałać może bowiem w wizji Hezjoda cuda, co podkreśla wersem:

Orka wiosenna zażegna nieszczęścia, wypieści twe dzieci.

(w. 463)

Zgoła inaczej prezentuje się podejście do rolników i ich trudu w przypadku „Georgik” Wergiliusza. Niemały wpływ mają na to wszelkie uwarunkowania, które uformowały poetę i doprowadziły do powstania dydaktycznego dzieła.

Mimo iż ze stosunkowo dobrze znanego życiorysu Wergiliusza najmniej informacji dotyczy jego pochodzenia oraz wczesnej młodości, z dość dużą dozą pewności założyć możemy, iż tereny wiejskie nie były mu obce. Pewny jest jednak również fakt, że z prowincjonalnych stron rodzinnych wyjechał jeszcze przed przywdzianiem męskiej togi, aby pobierać nauki literackie, gramatyczne, metryczne oraz retoryczne w Kremonie, Mediolanie, a w końcu i w samym Rzymie. Tam poznał poetów rzymskiej awangardy literackiej – neoteryków. Jedną z najbardziej charakterystycznych cech twórczości neoteryckiej było odwoływanie się do wzorców hellenistycznej poezji aleksandryjskiej, na wskroś przesiąkniętej duchem erudycyjności oraz formalnej doskonałości, a przy okazji nie odżegnującej się od służalczości wobec politycznych protektorów. Tyle jeżeli chodzi o formację poety; co z drogą prowadzącą do powstania „Georgik”?

Jak zostało już wspomniane, poemat dydaktyczny nie stanowił pierwszego wielkiego dzieła Wergiliusza. Wcześniej, korzystając z mecenatu Azyniusza Polliona, przeniósł poeta na grunt literatury rzymskiej gatunek znany nam współcześnie pod wieloma nazwami: eklogi, idylli, bukoliki, sielanki czy też skotopaski. Wzorując się na hellenistycznym poecie Teokrycie, ułożył Wergiliusz dziesięć poematów opiewających szczęśliwe życie na wsi. Wydanie „Bukolik” okazało się nie tylko sukcesem wydawniczym i poetyckim, ale zbliżyło także poetę do kręgu eponimicznego Mecenasa, przyjaciela późniejszego princepsa Oktawiana. Za jego właśnie namową powstały „Georgiki”, o czym Wergiliusz informuje czytelnika expressis verbis w jednym z passusów III księgi:

Tymczasem śpiewajmy dalej o lasach zamieszkanych przez Driady

i o dziewiczych polanach, wypełniając twoje niełatwe, Mecenasie, rozkazy.

(ww. 40-41, ks. III)[3]

Biorąc pod uwagę zaangażowanie Mecenasa w kwestie natury dyplomatycznej, z dużą dozą pewności stwierdzić możemy, iż rozkazy te pokrywały się z politycznym programem przyszłego Augusta, do którego należało restytuowanie rolniczej klasy średniej. Propagandowe wsparcie w tych dążeniach stanowić miała pochwała ziemiańskiej wizji gospodarowania ziemią. Cóż nadawałoby się do zrealizowania tego celu lepiej niż poemat dydaktyczny?

Za poetyckiego patrona obrał sobie Wergiliusz właśnie Hezjoda, czego oczywistość trafnie podsumowuje Stanisław Stabryła, zaznaczając, że nie ulega wątpliwości, iż niejedno wyrażenie, niejeden zręczny zwrot czy trafne sformułowanie, szczególnie w księdze I, zawdzięcza Wergiliusz – po odpowiedniej latynizacji – staremu poecie greckiemu.[4] Z tym polemizować się nie da, jednak literaturoznawca kontynuuje: na płaszczyźnie ogólnej Wergiliusz podejmuje i rozwija w swoim poemacie Hezjodejską ideę moralnej wartości pracy – w opozycji do lenistwa i niedbałości.[5] Tymczasem wydaje się, iż Wergiliusz w pochwale etycznej trudu i znoju bliski jest Hezjodowi wyłącznie powierzchownie.

Jak zostało już podkreślone wcześniej, kroczenie ścieżką prawości i cnoty ma w przypadku modelowego rolnika hezjodańskiego jeden cel – zapewnienie mu dobrobytu, odegnanie odeń Głodu oraz Klęski. Jakkolwiek szlachetna i pełna pokory wobec praw natury nie byłaby droga do osiągnięcia tego celu, jest to motywacja dość przyziemna i nijak ma się do programu wergiliańskiego, w którym praca stanowi element życia społecznego oraz wynik postępu cywilizacyjnego.

Przed panowaniem Jowisza wszak gleby nikt nie ujarzmiał

ani godził się pola miedzami rozdzielać i grodzić.

co kto zdobył, na dobro szło wspólne; a ziemia swobodna,

chociaż nie zmuszał jej nikt, dawała wszystko ochotnie.

(ww. 125-128)

Stan ten zakończył się wraz z nadejściem rządów najwyższego bóstwa rzymskiego panteonu. Jak rekapituluje „łaskawość” ojca bogów i ludzi wspomniany już Stabryła: przeciwności nastręcza rolnikom Natura z woli Jowisza, który aby wyrwać człowieka ze stanu lenistwa i bezczynności Złotego Wieku, zmusił go do rozwijania swej inteligencji, sprytu i pomysłowości[6].

Ta jakże olbrzymia łaskawość nie ominęła również oraczy, którzy możliwość rozwijania swoich cnót zasługują bogini zbiorów:

Ceres to pierwsza ryć nauczyła ziemię żelazem

ludzi, gdy już żołędzi zabrakło i jagód jeżówki

w świętych gajach i jadła nie dała dodońska dąbrowa.

(ww. 147-149)

Passus ten stoi w niemal bezpośrednim sąsiedztwie przesławnej gnomy, labor omnia vicit, wszystko zwycięża trud, którą tłumaczka „Georgik”, Zofia Abramowiczówna, opatruje zabawnie brzmiącym obecnie przypisem: piękna ta i podniosła myśl nieraz była brana za hasło życiowe i szczególnie dziś się do tego nadaje[7].

Różnice pomiędzy oboma poematami nie kończą się na rozbieżności w spojrzeniu na podstawy ciężkiej pracy, u Hezjoda stanowiącej konieczność oraz gwarancję materialnego dobrobytu, zaś u Wergiliusza będącej wartością per se, odpowiadająca za rozwój arbitralnie wyniesionych na piedestał cnót.

Choć nie minęlibyśmy się z prawdą, akcentując polityczne i ideologiczne przyczyny takiej kreacji, pominąć nie sposób w przypadku „Georgik” jeszcze jednego powodu tak wyraźnych różnic pomiędzy przedstawieniem Wergiliusza a wizją pierwszego poematu dydaktycznego grecko-rzymskiego antyku. Jest tym powodem literacko-filozoficzne brzemię, którym obciążone zostały rolniczo-robotnicze motywy na przestrzeni kilkuset lat dzielących powstanie „Prac i dni” oraz „Georgik”. Wergiliusz, choć życie ziemiańskie znał również z autopsji, nie był podobnie jak Hezjod wytrwałym praktykiem trudu. Na kształtowanie estetycznych oraz etycznych postaw rzymskiego poety wpływ miała przede wszystkim literatura, od czasów Hezjoda znacznie rozwinięta i przetworzona.

Zbieg inklinacji politycznych oraz estetycznych szczególnie jaskrawo widać w przypadku „Georgik” na przykładzie księgi drugiej, w której z jednej strony roztacza Wergiliusz obraz zbieżny z ideologicznym potrzebami Oktawiana, a z drugiej pełnymi garściami czerpie ze wzorców literackich jak najdalszych od Hezjodańskiej pokory. Literatura aleksandryjska staje się dla poety podstawą do erudycyjnego popisu, pełnych uczoności wykładów z dziedzin tak od siebie odległych jak geografia, mitologia, astronomia czy meteorologia. Inspiracje filozoficzne są zaś dwojakie, z jednej strony związane ze stoicką koncepcją opatrzności działającej na korzyść ludzi (jak wspomniane już wcześniej zmuszenie człowieka do ciężkiej pracy), z drugiej – głęboko epikurejskie, za wzorem Lukrecjusza dopatrujące się w roli i przyrodzie elementów twórczych, zwyczajnie pięknych.

W świecie opartym na takich podstawach ideologicznych oraz literackich nie ma miejsca na trud oracza, co szczególnie wyraźnie rysuje się w uczonym katalogu ziem nadających się pod uprawę. Czynność orki nie sprawia tam żadnego problemu, podporządkowana została arkadyjskiej pochwale Italii:   

zasię czarnoziem tłusty, pod wsparty ziemię lemieszem

pulchny i miałki – boć o to przy orce właśnie nam chodzi

(ww. 203-204, ks. II)

już pod prującym lemieszem dziewicza gleba połyska

(w. 211, ks. II)

(ziemia turfowa) pługowi powolna i bydło sposobna wyżywić

(w. 223, ks. II)

Jest to w wizji Wergiliusza jeden z elementów pracy będącej wprawdzie całoroczną i cykliczną, jednak w żaden sposób nie trudną czy prowadzącą do samodoskonalenia.  Jaka jest zatem charakterystyka tego trudu czy też beztrudu? Najlepiej świadczy o tym wykrzyknienie z wersu 458:

O fortunatas agricolas!

*

O, aż nazbyt szczęśliwy rolnicy, gdyby znali swe szczęście!

Im sama ziemia najsprawiedliwsza, z dala od zwad orężnych,

łatwo przynosi pokarm. (ww. 458-459)

Jak więc widzimy, przedstawienie trudu oracza oraz rolnika w ogólności zależne było w przypadku dwóch wielkich poematów dydaktycznych świata starożytnego od kilku czynników: uwarunkowań historycznych, politycznych oraz osobistych. Pod kątem dekolonizacyjnym wynik porównania „Prac i dni” oraz „Georgik” wypaść musiałby zdecydowanie na korzyść dzieła Hezjoda. Było ono bowiem zapisem faktycznego trudu, popartego własnym doświadczeniem oraz charakteryzującego się szacunkiem wobec ciężkiej pracy. Wergiliusz zaś potraktował znój oracza oraz ciężką pracę italskich rolników nad wyraz swobodnie, żonglując nimi do spółki z ideologicznym zapotrzebowaniem oraz chęcią zaspokojenia erudycyjnych gustów świata literackiego. Ten ostatni czynnik jest główną przyczyną tak olbrzymiej różnicy między rolniczymi poematami – Hezjod tworzyć mógł jako naturszczyk, zdobywać laury w zmaganiach aojdów poprzez twórcze wyzyskiwanie własnych doświadczeń. Wergiliusz był już częścią innego świata, świata, w którym miłujący wieś poeta nie mógł odmalować obrazu bliskiego rzeczywistości, gdyż uformowany został literacko przez gruntowne wykształcenie i dla gruntownie wykształconej publiczności tworzył.

[1] Hezjod, Narodziny bogów (Theogonia), Prace i dni, Tarcza, Warszawa 1999, s. 6

[2] Ten i kolejne cytaty z Prac i dni za: Hezjod, Narodziny bogów (Theogonia), Prace i dni, Tarcza, Warszawa 1999

[3] Ten i kolejny cytat z Georgik za: Wergiliusz, Bukoliki i Georgiki (wybór), Wrocław 1953

[4] Stabryła S., Wergiliusz. Świat poetycki, Wrocław 1983, s. 119

[5] Ibidem.

[6] Idem, s. 113

[7] Wergiliusz, op. cit., s. 53


  • EWA SKWARA - SZTUKA KOCHANIA
    EWA SKWARA - SZTUKA KOCHANIA