dalasiński

Dojrzewanie poety – Tomasz Dalasiński – Copyright

Początek poetyckiej wędrówki Tomasza Dalasińskiego datuje się na 2009 rok. Po siedmiu latach wydał w końcu tom, z którego sam jest zadowolony. Wyważenie, stoicyzm i spokój – tak prezentuje się Copyright.

Choć Tomasz Dalasiński ma za sobą tak wiele lat pracy twórczej, to dopiero tom wydany w zeszłym roku okazał się dla niego literackim przełomem. – Copyright z pewnością jest związany ze Stosunkami przegrywanymi i z moimi wcześniejszymi książkami. Nie chciałbym jednak, aby związek ten wyznaczał główną perspektywę lekturową i determinował spojrzenie na tom najnowszy. Pisząc go, starałem się stworzyć zbiór nie tylko autonomiczny, ale i zapoczątkowujący nowy etap w moim pisaniu. Powód jest prosty: nie jestem raczej zadowolony z książek z wierszami, które napisałem do tej pory – wyznaje poeta. Co szło do tej pory nie tak? – Stosunki przegrywane miały świetny tytuł, ale na nim koncept książki chyba się skończył. To przykład szaleństwa, które niepotrzebnie przerodziło się w pajacowanie. Niestety, za dużo tam elementów tzw. niezrozumiałości, za dużo rozgrywek poezji z poezją o poezję, a jednocześnie zbyt mało życia. Mam nadzieję, że odejście od zabawy strukturą samego wiersza w kierunku pewnego uspokojenia to – by posłużyć się wciąż modnym sformułowaniem – dobra zmiana. Z tej zmiany narodził się w końcu Copyright – uzupełnia.

tomasz dalasiński copyright

I właśnie spokój ten jest najbardziej widocznym elementem tomu. Zaskakuje jednak droga, którą na przestrzeni tomu autor doprowadza do cichej równowagi siebie i czytelnika. Nie wiąże się ona z typowym dla stoickich przemyśleń systemem nakazów oraz obserwacji, lecz z obserwacją podmiotu bezustannie zadającego sobie pytania na temat zastanej sytuacji. – Wydaje mi się, że w tomie dość wyraźnie zarysowany jest podmiot, przez co kwestia odnalezienia się w zastanej przez niego rzeczywistości jest sprawą priorytetową i kluczową. Poprzez obserwację rzeczywistości dochodzimy więc do naszego orientowania się w niej – tłumaczy Tomasz Dalasiński. Owo obserwowanie świata zewnętrznego prowadzi go do postawy afirmacyjnej. – W tomie Copyright spokój oznacza po prostu przyjmowanie świata. Jeżeli nie zgadzamy się na jakiś jego aspekt, nie wiem: polityczny, egzystencjalny, jak na przykład na śmierć kogoś bliskiego, to oczywiście nie zgadzać się mamy prawo, co więcej: mamy prawo buntować się i protestować. Natomiast pewne rzeczy jako takie są nieuchronne i nie powinniśmy rezygnować z rzeczywistości tylko dlatego, że mają w niej miejsce zjawiska, co do których mamy stosunek w najlepszym wypadku ambiwalentny – podkreśla.

Zdaniem autora podejście to nie wszystkim przypadnie do gustu. – Nie jestem jakoś szczególnie zaangażowany politycznie ani społecznie, przez co moje wiersze też za bardzo zaangażowane nie są. To kontrastuje z aktualną poezją debiutancką, gdzie mamy do czynienia z poetyką krzyku, wkurwu, niezgody na zastaną rzeczywistość. Tom nie spodoba się więc też raczej młodej krytyce nastawionej na wydobywanie z poezji tego, co radykalne. Mógłby jednak przyjąć rolę strefy buforowej. Poruszam przecież w tomie wątki społeczne, chociaż czynię to łagodniej niż poezja zaangażowana – tłumaczy autor. Wszystko rozbija się właśnie o poczucie spokoju. – Wynika ono z faktu, że czasami jestem człowiekiem zbyt zdystansowanym wobec świata. W swoim tomie pokazuję, że rzeczywistość jest taka, jaka jest i nawet jeżeli mamy wpływ na jej kształtowanie, to każdy jej element, detal, szczegół itp. powinniśmy przyjmować ze spokojem. W końcu ta oto rzeczywistość to rzeczywistość jedyna, jaka jest nam bezpośrednio dana i dostępna – uściśla.

tomasz dalasiński copyright

Choć Copyright nie unika wspomnianych wyżej kwestii społecznych czy eschatologicznych, w autorskiej próbie odnalezienia się w rzeczywistości wynurza się na pierwszy plan świat życia codziennego. Świat do bólu prozaiczny, fastfoodowy wręcz. – Kiedyś wydawało mi się, że przewaga Czesława Miłosza nad kebabem jest niekwestionowalna. Od pewnego czasu jestem jednak przekonany, ze gdyby Czesław Miłosz nadal żył, z pewnością jadłby kebab i oblizywał palce z sosu czosnkowego – uśmiecha się Tomasz Dalasiński. Co oznaczają te enigmatyczne słowa? – Kiedyś przedkładałem po prostu literaturę nad życie, istotą literatury była dla mnie ona sama. Teraz nie uważam tamtej ścieżki za dobrą. Codzienne życie i świat w swoich najdrobniejszych przejawach – właśnie to stanowi podstawę literatury. Aczkolwiek ten świat jest, o czym nie wolno zapominać, światem wybitnie metafizycznym. A jak wiadomo, w metafizyce zwykle trudno się odnaleźć. I stąd właśnie biorą się różnorakie zapętlenia – objaśnia.

Gdy czytelnik Copyrightu widzi wypluwane jedna po drugiej serie pytań dotyczących codzienności, odnieść może wrażenie, że znalezienie odpowiedzi na nie wcale do kwestii istotnych nie należy. Pozbawionymi znaczenia jawią się również odpowiedzi, które zdaje się z olbrzymim niezdecydowaniem dostrzegać podmiot. – Poezja sama w sobie jest sztuką zadawania pytań i powinien to wiedzieć każdy, kto siada do pisania wierszy. Nie wiem, czy jest nam potrzebna poezja dająca jednoznaczne odpowiedzi. Tych możemy przecież szukać w każdym dowolnym obszarze naszej kultury. W poezji znacznie ważniejsze są pytania, a szczególnie pytania dotyczące samych pytań – uważa poeta. Podobnie złudne jest według niego wrażenie, że żadnej wagi nie mają rozwiązania znajdowane przez zagubionego człowieka. – Nie jest wszystko jedno, jak się wiersz zakończy. To, że moje wiersze są w części pozbawione toku zmierzającego do konkluzji czy rozstrzygnięcia, jest autorskim zamysłem. Zawsze chciałem, aby każdy wiersz był swoją własną puentą, aby znaczył jako całość; cieszę się, że przynajmniej w niektórych tekstach udało mi się zdewaluować klasyczną puentę – mówi.

tomasz dalasiński copyright

Prócz wartości ideowej oraz treściowej, powyższe zabiegi mają mieć również wartość literacką. – Chodzi tu o pewną niekonieczność kształtu, jaki przyjmuje utwór literacki, oraz o łamanie przyzwyczajeń czytelniczych. Zawsze lubiłem być zaskakiwany przez wiersze, które czytam. Najciekawsze to te, które przy pierwszej, drugiej, trzeciej i dziesiątej lekturze dają coś zupełnie innego. Teksty, w przypadku których po wielokrotnym przeczytaniu mam zawsze to samo wrażenie, nie są tak interesujące – podkreśla Tomasz. A z czego bierze się według niego potencjalna ciekawość? – Wiersz jest z jednej strony przydarzającym się zjawiskiem, ale z drugiej strony – czymś, co pozwala uchwycić przydarzające się zjawiska, przez co sytuuje się on trochę ponad innymi zjawiskami. Nie znaczy to oczywiście, że jest zjawiskiem najważniejszym, że należy traktować go ze śmiertelną powagą i podchodzić do niego na klęczkach. Tak zdarzało mi się robić wcześniej, ale teraz z poezją patrzymy sobie prosto w oczy, wyprostowani – deklaruje.

tomasz dalasiński copyright

Zmiana w podejściu do literatury i oswojenie jej z codziennością przyniosły w tym przypadku znakomite efekty. Sam autor ocenia wartość swojej pracy o wiele lepiej, niż kiedykolwiek wcześniej. – Gdybym zadebiutował kilka lat później, moja twórczość byłaby znacznie lepsza. Do tego, do czego doszedłem w tomie Copyright, dotarłbym o wiele wcześniej. Sama akceptacja poszczególnych projektów przez wydawnictwa utwierdzała mnie w przekonaniu, że wybrana przeze mnie ścieżka była dobra. Osłabiło to moją chęć poszukiwania czegoś więcej – przyznaje Tomasz Dalasiński. Widzi to zresztą nie tylko on – Odzew na Copyright jest znacznie większy niż w przypadku tomów wcześniejszych. Książka dostaje pozytywne recenzje, zaś niektóre wiersze są po prostu lubiane przez czytelników. Najlepsze tego dowody znajduję na Facebooku, i to niekoniecznie w gronie znajomych. Ba – najczęściej nawet w gronie znajomych znajomych znajomych, których ani osobiście, ani internetowo nie znam. Zupełnie nie odczuwałem tego przy poprzednich tomach. Dopiero w tym przypadku doszedłem do siebie, znalazłem sposób na bycie w literaturze – podkreśla, po czym dodaje – A bycie w literaturze to bycie w samym życiu. Zaś co jest ważniejszego niż samo życie?

Może i was skusi przebycie wraz z autorem Copyrightu wędrówki, która prowadzi do spokoju człowieka zanurzonego we współczesnej codzienności i w niej zagubionego?


Tomasz Dalasiński (1986), twórca tekstów poetyckich i prozatorskich, redaktor naczelny czasopisma „Inter-”, redaktor książek naukowych i krytycznych, doktor nauk humanistycznych w zakre­sie literaturoznawstwa. Laureat X Tyskiej Zimy Poetyckiej (2010), stypendysta MKiDN (2015), Miasta Torunia (2013, 2014, 2015) i Marszałka Województwa Kujawsko-Pomorskiego (2011, 2012). Wydał tomy poetyckie porządek i koniec (2011) i Stosunki przegrywane (2013) oraz tom opowiadań Nieopowiadania (2016).


Jeśli spodobał ci się tekst, zapoznaj się także z innymi pogadankami z

 OBGADAJMY POEZJĘ